Okładki i sesje zdjęciowe

sobota, 24 listopada 2012
Kiedy myślę sobie czasem o polskiej edycji Vogue, jedno z pytań, które przychodzi mi do głowy, to kto miałby pojawić się na okładce? "Biblia mody" to nie jest miejsce dla gwiazdek pokroju Natalii Siwiec, Dody czy Kasi Cichopek/Zielińskiej, choćby ubrać je w najlepszych projektantów. Nie wspominam o modelkach, bo Polska słynie z pięknych twarzy na światowych wybiegach i okładkach modowych magazynów - Małgosia Bela, Anja Rubik, Magdalena Frąckowiak, Kasia Struss, Zuza Bijoch to okładkowe pewniaki. Co jednak poza modą? Moja kandydatka numer jeden od lat to Magdalena Cielecka. Szukając najnowszej okładki Pani, na której serialowa Iwona Szwed przypomina mi trochę Catherine Deneuve znalazłam także jej inne, wcześniejsze okładki, a ponieważ rzadko zdarza się, bym oglądała jakieś okładki z tak wielką przyjemnością i bez wzywania imienia "Photoshopa" nie nadaremno, postanowiłam się nimi z Wami podzielić:
niedziela, 04 listopada 2012
Kiedy zobaczyłam grudniową okładkę brytyjskiego Vogue, nijaką, a na pewno nie świąteczną, poczułam ukłucie rozczarowania. Potem jeszcze mignęła mi sesja z oseskami z One Direction... Gorzej być nie może - pomyślałam, ale w ogóle nie brałam pod uwagę możliwości, że może być lepiej. Dużo lepiej. Duet Tim Walker i Małgosia Bela brzmi jak Boże Narodzenia niezależnie od pory roku. Słysząc te nazwiska, można śmiało przewidywać, że wydarzy się coś niezwykłego. Tim Walker to dealer szalonych wizji, zagubiony brat braci Grimm. Sesja "Like dreamers do" jest tego kolejnym potwierdzeniem, a ja z trudem wybierałam zdjęcia do prezentacji (odrzucanie to koszmar). Nie sądziłam, że można zobaczyć gołym okiem takie rzeczy bez wciągania i zaciągania się czymkolwiek. A można. W dodatku, wszystko w ramach prezentacji kolekcji tego sezonu. A Małgosia? Małgosia jest tu niczym Florence Welch, kolorowy ptak, który przykuwa uwagę i nie daje się przytłoczyć ani ubraniom, ani zwariowanej wizji fotografa.
poniedziałek, 17 września 2012

W październikowym numerze magazynu "W" możemy zobaczyć niezwykłą sesję, można śmiało powiedzieć niedzisiejszą. Modelki i ubrania jak najbardziej współczesne, a ja mam wrażenie, że oglądam zdjęcia znalezione na strychu wśród pamiątek po babci, a nawet prababci. Niesamowite, że takie rzeczy się zdarzają. Patrzę i nie wierzę, a jednak to prawda. Tytuł edytorialu brzmi jak tytuł satyry Jonathana Swifta z 1729 roku "Modest proposal" ("Skromna propozycja"). Swift krytykował w niej brak zainteresowania Londynu tematem biedy dzieci w Irlandii. Nie znam tematu ani samej satyry, by wiedzieć, na ile zdjęcia i ich stylistyka się do nich odnoszą. Nie narzekam na brak świetnych jesiennych edytoriali, ale gdy pojawia się coś takiego i unikalnego, oczy otwierają mi się wyjątkowo szeroko.
środa, 29 sierpnia 2012
Mówiłam, że tak będzie. Wiosną i latem uświadczyliście ledwo po jeden, dwa wpisy tygodniowo, nieczęsto wymęczone potwornie, a teraz się zaczyna... niekończąca kampania promocyjna jesieni. Gdyby jesień potrzebowała speca od PR i marketingu (amatora :-p), to ja się polecam... Z dnia na dzień, coraz więcej materiałów w jesiennych barwach trafia do mojego czytnika i nie umiem się im oprzeć. Właściwie, ciągle chciałabym się z Wami czymś dzielić. Co dzisiaj? Jesienny magazyn H&M. Już od samej okładki, na której dominują brązy przełamane złotem, nie mogę oczu oderwać, a kiedy zobaczyłam całą sesję w klimatach, które hulają po mojej garderobie marzeń, nie było innej możliwości, jak wirtualny przedruk:
piątek, 24 sierpnia 2012

Z tymi jesiennymi wpisami jest mniej więcej tak jak z liśćmi na drzewie - najpierw leci jeden, nieśmiało, za nim drugi, potem kluczami, stadami, coraz więcej i więcej, aż w końcu trudno się wygrzebać spod szeleszczącej sterty... Niech to będzie dla was ostrzeżenie, bo wkrótce nie wygrzebiecie się spod jesiennych postów na "Wybiegu...";-) Ale jak ma być inaczej, kiedy magazyny publikują takie edytoriale? Już wszyscy wiedzą, że tej jesieni wzory dzielą i rządzą - i że są to tym razem wzory regularne, choć psychodeliczne. Niektórzy pewnie mają już dość najnowszej kolekcji Prady i jej podobnych i tycz czeka trudny okres. Dla mnie jesień ma twarz właśnie takiej zwariowanej wiedźmy ubranej na cebulkę, której poszczególne warstwy tworzą przykuwający wzrok kolaż. Jac w tych stylizacjach byłaby wymarzoną narzeczoną Szalonego Kapelusznika (w wersji Johnny'ego Deppa). Wielkie brawa dla stylistki - Havany Laffitte!!!
wtorek, 24 lipca 2012


Wszyscy już wiedzą o co chodzi, prawda? Wielki Amputator "Photoshop" przypomniał o sobie po raz kolejny. Tym razem na okładce "Vogue", czyli najważniejszego tytułu w świecie mody. Oczywiście, były podejrzenia, że działał już wcześniej, ale znacznie subtelniej. Niczym dobry chirurg plastyczny - tu odchudził, tu powiększył biust, tam wygładził zmarszczki, ale tak, że ingerencja nie rzucała się w oczy. Tym razem, graficy poszli na całość. Dziś, gdy niemal całe numery modowych magazynów to product placement, nie ma gwarancji, ze nie był to zamierzony chwyt marketingowy. Bo czy ktoś mówił w ostatnich dniach o sierpniowej okładce brytyjskiej, amerykańskiej czy francuskiej edycji Vogue? Nie. Wszędzie hurtem przedruki okładki rosyjskiej edycji. I pomyśleć, że najważniejszy numer Vogue w roku już za miesiąc. Co się wtedy wydarzy?
środa, 06 czerwca 2012

Nic dziwnego, że im bliżej meczu otwarcia na Euro, tym więcej terenów tematycznych zawłaszcza sobie piłka nożna. Politycy rozmawiają o Euro, w muzyce "Koko Euro spoko", a na okładkach modowych magazynów modelki ustępują piłkarzom. Nie dziwi więc okładka "Fashion magazine" z czołową polską modelką (Zuzą Bijoch, spokojnie to nie Anja Rubik po Photoshopie) i... No właśnie. Nie ma co ukrywać, że nie wszyscy piłkarze naszej reprezentacji to - jak to się między nami kobietami mówi - "ciacha", ale w mojej babskiej ocenie Robert Lewandowski należy akurat do najprzystojniejszych, nie tylko w reprezentacji Polski, ale i całego Euro. Jednak w oczach grafików FM uroda naszego snajpera jest absolutnie nie reprezentacyjna, w związku z czym mocno poprzestawiali mu twarz. Długo zastanawiałam się, z jakiego boysbandu jest ten chłopak (w "One Direction" jest przynajmniej dwóch podobnych), a potem trzy razy upewniałam się, że podpis głosi "Zuzanna Bijoch i Robert Lewandowski". O co chodzi? No cóż, może graficy "Fashion magazine" mają nas-kobiety za trzpiotki nie kojarzące najważniejszych polskich piłkarzy, a może sami są brzydcy i Robertowi zazdraszczają;-). A tak na serio, zdaję sobie sprawę, że pewnie za bardzo się czepiam, bo trudno w Polsce znaleźć okładkę z minimalnym udziałem Photoshopa, ale FM miał już okładki niezłe. Dlatego nie zaśpiewam grafikom magazynu: "Nic się nie stało!" A gdyby ktoś zapomniał lub przypadkiem nie widział, Robert Lewandowski wygląda tak:
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21
Tagi

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Napisz do Kary

Google

Reklama:

FPFWP