Haute couture

piątek, 27 lipca 2012
Podczas gdy polscy projektanci próbują być bardziej nowojorscy od Marca Jacobsa i bardziej francusko wykwintni od Chanel, Valentino i Diora razem wziętych, Ulyana Sergeenko pozostaje wierna swojej rosyjskiej duszy od kilku sezonów. Dzięki temu jest rozpoznawalna, dzięki temu odnosi sukcesy. Nie tylko jest jedną z chętniej fotografowanych postaci świata mody, ale i coraz odważniej poczyna sobie w roli projektantki. I tak jak La Manię można pomylić z Pradą czy Victorią Beckham (i to nie jest komplement), kolekcje Sergeenko są nie do pomylenia z niczym, co aktualnie przewija się na wybiegach. Nie mówię wcale, że to styl odkrywczy. Nie jest też łatwy do przeniesienia na ulicę, jeśli nie ma się urody porcelanowej lalki Ulyany, ale może się podobać. I może inspirować - nawet w wersji haute couture.
czwartek, 05 lipca 2012

Niewątpliwie był to najbardziej oczekiwany pokaz couture w tym sezonie. Od momentu, gdy obwieszczoną radosną nowinę - nazwisko następcy Johna Galliano, świat mody zaczął się zastanawiać, jaka będzie jego pierwsza kolekcja i w którą stronę popchnie Diora minimalista Raf Simons. Oczekiwania rosły z dnia na dzień, a wyobrażenia niektórych co do pokazu przerosły nawet ego samego Galliano. Pierwsza dobra wiadomość - Simons nie zaczął od zmiany nazwy domu mody (biedny Slimane). Można też śmiało założyć, że projektant nie myślał o oczekiwaniach rozentuzjazmowanego i zaślepionego fleszem sławy tłumu. Myślał o korzeniach domu mody Dior, o wizji Christiana Diora i trochę o tym, jak trafić do nieco młodszej klienteli - przynajmniej tej nie pachnącej naftaliną;-) Co z tego wyszło?

sobota, 31 grudnia 2011

Postanowiłam zakończyć kolejny rok na "Wybiegu..." na wysokim poziomie, a w modzie nie ma wyższego poziomu niż haute couture. Kolekcja Valentino na jesień i zimę 2011, a za chwilę 2012 to moja ulubiona kolekcja couture tego sezonu. Długie, powłóczyste suknie przemieniające smukłe modelki w strzeliste statuy jak mało co działają na moją wyobraźnię, a dziś jest taki dzień, kiedy można zapomnieć, że tylko smukłe modelki wyglądają w nich tak obłędnie. Przepych carskiej Rosji przenika w tej kolekcji romantyzm elfa. Wśród pochodu przepięknych sukien znajdzie się zarówno coś dla wielbicielek minimalizmu, klasycznej czerwieni Valentino, jak i bogatego rozmachu pokrytego blaskiem złota. Jednocześnie wszystko pozostaje na granicy dziewczęcości z kobiecością. Jest delikatnie, zwiewnie i nieco vintage... Specjalne noworoczne życzenia pojawią się na "Wybiegu..." jutro, ale już dziś życzę Wam, by w tym nowym, 2012 roku nie brakowało w Waszym życiu okazji do założenia sukienki z pokazu couture, a póki co, udanej zabawy sylwestrowej!!! Szczęśliwego i stylowego Nowego Roku!
czwartek, 08 września 2011

Photobucket

Pokazy haute couture cechują się szaleństwem, rozmachem i przepychem - zarówno w temacie ubrań, jak i makijaży. Jednak chyba nie tylko ja jestem zdania, że zachwycić potrafią zarówno te artystyczne dzieła sztuki stworzone na twarzach modelek, jak i makijaże, które z powodzeniem możemy nosić na co dzień. Makijaż, który tu Wam prezentuję pochodzi z pokazu Valentino. Ja wciąż pozostaję pod jego ogromnym wrażeniem.
piątek, 26 sierpnia 2011

Projektanci haute couture mogą pozwolić swojej wyobraźni na dalsze i bardziej szalone podróże niż przy pracy nad kolekcjami "ready to wear". Jednak, choć kolekcje couture wciąż zachwycają, bliżej im do szaf żon miliarderów niż do futurystycznych wystaw czy teledysków zwariowanych artystek. Kolekcja, jak i cała twórczość Iris van Herpen to zdecydowanie artystyczna wizja haute couture. Van Herpen, zanim zaczęła projektować pod własnym nazwiskiem, asystowała Alexandrowi McQueenowi oraz duetowi Viktor&Rolf. W jej wizji łatwo dostrzec podobieństwo do tychże projektantów. W swym procesie twórczym holenderska projektantka porusza się ponad wszelką konwencją. Nie boi się teatralnego dramatyzmu. W efekcie, każdy projekt jej autorstwa, który pojawia się na wybiegu, wbija się w pamięć i pozostaje w niej na długo ryjąc nowe ścieżki w wyobraźni odbiorcy. Oby wąskie grono twórców couture poszło tą drogą...
piątek, 08 lipca 2011

Giorgio Armani po raz kolejny zaczerpnął do swojej kolekcji inspirację z kultury japońskiej. Tym samym, w subtelny sposób zwraca uwagę widzów i bogatych klientów w stronę kraju, który wciąż podnosi się po ogromnej tragedii trzęsienia ziemi. Sam projektant głęboko angażuje się w pomoc humanitarną dla Japonii. W swojej kolekcji Armani nie epatuje efektami specjalnymi, nie przywołuje strasznych scen, którymi jeszcze jakiś czas temu karmiły nas wszystkie serwisy informacyjne. Nie. Armani na wybieg posyła współczesną gejszę. Opiera kolekcję na przeszłości, na symbolach, które w mig rozpoznajemy jako japońskie - pasy obi, wzorzyste tkaniny, wachlarze, origami, ale kroje garniturów i sukienek są współczesne, jeśli nie futurystyczne. Projektant patrzy w przyszłość Japonii i jest ona zachwycająca, jak bohaterka pokazu. Silna swoją wewnętrzną siłą, którą krój ubrań tylko podkreśla i potwierdza.
wtorek, 05 lipca 2011

Wszystko i nic - tak, w trzech słowach, można opisać pierwszą od piętnastu lat kolekcję haute couture domu mody Dior niezaprojektowaną przez Johna Galliano. Dwoje projektantów odpowiedzialnych za projekty Bill Gaytten i Susanna Venegas byli w swoich decyzjach eklektyczni do granic możliwości. Kolekcja nie jest ani głęboko osadzona tematycznie (podobno inspirowana pracami architekta Franka Gehry'ego i projektantki Ettore Sottsass), ani w tradycjach domu mody Dior, jak to było za czasu ekscentrycznego wizjonera. Zawiera zarówno inspirację sylwetkami lat pięćdziesiątych, pokoleniem dzieci kwiatów lat siedemdziesiątych, jak i kiczem lat osiemdziesiątych. Wszystkiego po trochu. Zabrakło przywiązania do szczegółu, precyzji. Przepych i rozmach również nie zostały potraktowane tak, jak scena couture na to zasługuje. Brak spójności widać było chociażby wtedy, gdy ni stąd,ni zowąd na niemal koniec pokazu publiczności ukazała się Karlie Kloss w sukni balowej inspirowanej Pierrotem (swoją drogą, jeden z lepszych projektów kolekcji - czemu na tym motywie nie oparto całości). Jak to się miało do całości kolekcji? Ja tego nie ogarniam... Nie tylko ja - pojawiły się nawet komentarze, ze katastrofa była blisko...
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
Tagi

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Napisz do Kary

Google

Reklama:

FPFWP