Wiosna/Lato 2012

wtorek, 05 czerwca 2012

Kariera Josepha Altuzarry jest jedną z bardziej spektakularnych karier świata mody ostatnich czasów. Nie działa na rynku nawet trzech lat, a jego każda kolekcja wyprzedaje się na pniu. Jaki jest jego sekret? Obserwacja ulicy i wrażliwość na aktualne trendy, ale czy to jeszcze jest sekret? W kolekcji na wiosnę 2012 do głosu dochodzą dwa, za to najbardziej widoczne w tym sezonie, trendy - sport oraz kwiatowe, kolorowe printy (wiem, że mamy na to określenie polskie słowo "wzory", ale jak już kiedyś pisałam, podoba mi się ten zamiennik i będę go używać, choćby mi czytelnictwo spadło). Kolekcja już od pierwszego wejrzenia może budzić skojarzenia ze stylistyką Balenciagi, ale jest o wiele mniej skomplikowana i wymagająca w użytkowaniu na co dzień. Tak przynajmniej mi się wydaje. Altuzarra wystrzega się tego, co wielu projektantów błędnie uważa za wyraz wysublimowania i wyższego poziomu - czyli nudy. Najzwyklejszą sukienkę tubę wyposaża w ramiączka niczym od spadochronu i pasek, jak od tych wielkich sportowych plecaków. Topy z jerseyu kojarzą się z baseballowymi uniformami, ale chwilę później widzimy inspirację kostiumem płetwonurka (przypomina mi się jedna z kolekcji Givenchy). Na spodniach nie brakuje popularnych w tym sezonie lampasów, a i inne ubrania usiane są modnymi wstawkami niczym ze sportowych uniformów. Nawet fashionistki świadome są tego, że za moment zaczyna się Euro, a zaraz potem Olimpiada.
sobota, 19 maja 2012

"Moda to dla mnie printy, dużo printów, aż do przesady. Zmiksowane z innymi printami" - przyznała w miesięczniku In Style Monika Brodka. Nie dziwne więc, że inspiracji dla siebie wokalistka szuka przede wszystkim podczas londyńskich tygodni mody, bo tam, jak nigdzie indziej - projektanci wzorowo szaleją. Także aktualnie będąca na projektanckim topie Mary Katrantzou, znana jest przede wszystkim z miksów i kolaży niemal fotograficznych wzorów. Takiej eksplozji printów (można mnie banować za to zapożyczenie) i kolorów, jak w jej kolekcjach nie znajdziemy na żadnym innym wybiegu. Zamiast dostawać oczopląsu, kobiety na całym świecie zakochują się w zwariowanych propozycjach projektantki. Kolekcja, którą przygotowała dla Topshopu była absolutnym hitem, co pod rozwagę powinien wziąć H&M. Nie inaczej będzie z wiosenną kolekcją projektantki, której tematem przewodnim jest odwieczna walka człowieka z naturą. Jednak zamiast ciężkich manifestów, otrzymujemy kolorowe antidotum na wszędobylski kryzys i obietnicę pomyślnej koegzystencji. Moim malutkim marzeniem, które trudno będzie spełnić, jest zobaczyć kiedyś w tak odważnej propozycji księżną Kate... Bo Brodka w Katrantzou chyba się urodziła. I dosyć moich słów, popatrzcie na zdjęcia:
czwartek, 26 kwietnia 2012

Nie zawsze rozumiem wizje Alexandra Wanga. Bywają sezony, kiedy bardziej kojarzy mi się on z nożycorękim wizjonerem, który nie rozumie języka ulicy. Na szczęście, zaraz po nich pojawiają się zazwyczaj kolekcje takie, jak ta - na czasie i na sportowo. Wygodne, do założenia od zaraz nawet, gdy dziwne szpile z dużym czubem odstają od całości. Na początku swojego blogowania kręciło mnie odkrywanie trendów danego sezonu przed wszystkimi. Ostatnio jednak wychodzi ze mnie wygodnictwo, a może najzwyczajniej - starzeję się. Czekam sobie spokojnie na analizy bystrzejszych ode mnie i sieciówkowe kolekcje, a potem wracam do projektów z najważniejszych wybiegów sezonu i patrzę, jak te trendy zinterpretowali konkretni projektanci.
piątek, 20 kwietnia 2012

W Łodzi trwa właśnie tydzień mody, a u mnie dawno nie było nic o polskich projektantach - to dobry pretekst, by przybliżyć Wam kilka wiosennych kolekcji rodzimych twórców. Zaczynam od jednej z moich ulubionych projektantek - czyli od Olgi Szynkarczuk. Uwielbiam ją przede wszystkim za jej podejście do polskiego folkloru. Zdjęcia promujące kolekcję bardzo przypominają mi kampanie Prady, choć sama kolekcja swoją kreatywnością i bijącą z niej radością życia bardziej przywodzi na myśl prace Christophera Kane'a. Tym razem folk nie jest aż tak bardzo wypchnięty na pierwszy plan jak dotychczas. Bardziej rzucają się w oczy wiosenne, sorbetowe kolory i futurystyczne tkaniny - sztuczne, plastikowe, wręcz kosmiczne. Jednak kiedy przyjrzymy się bliżej licznym wycięciom, dostrzeżemy wycięte laserem wzory koronki koniakowskiej. Na zdjęciach, które Wam tu prezentuję, nie mniejszą uwagę niż ubrania Szynkarczuk uwagę przykuwają uwagę - daszki i kopertówki autorstwa Magdy Nawrockiej. Czego mogłabym życzyć sobie więcej po takiej kolekcji? Może troszkę więcej ubrań do noszenia na co dzień (z tej najbardziej marzy mi się sweterek z kółkami i koralowa kurtka), a mniej z garderoby Dody, ale tu już wyłazi moje czepialstwo, bo kolekcja naprawdę dobra. A skoro nawet Doda wyglądała w niej światowo, musi mieć potencjał...
czwartek, 12 kwietnia 2012

Bez większego problemu można znaleźć w sieci publikacje w stylu "101 sposobów wiązania apaszki". Swoją ostatnią kolekcją duet D&G pisze swój własny poradnik dodając kolejne kilkadziesiąt sposobów i niczym modowy MacGyver pokazuje, że mając w zanadrzu kilkanaście apaszek można ubrać się od stop do głów. Apaszka w ostatnich sezonach przestała wyłącznie ocieplać delikatną okolicę szyi, a zaczęła pełnić wręcz funkcję biżuterii, zastępując naszyjniki, bransoletki. Nie tylko z tego powodu żałuję, że dorosłe, poważne Dolce&Gabbana wchłonęło młodzieńczą linię D&G. Mało jest w tej chwili tak sfokusowanych na dany motyw czy temat kolekcji jak te z metką D&G.
sobota, 31 marca 2012

Nie będę Was oszukiwać - w kolejce do prezentacji przed tą kolekcją mam przynajmniej kilka innych, ale okoliczności przyrody, a konkretnie dzisiejsza aura za oknem skłoniły mnie do przyspieszenia planów względem tej marki tym bardziej, że z każdym kolejnym zerknięciem kolekcja podoba mi się bardziej. Powiem Wam w tajemnicy, że kiedy rozpoczynałam swoją przygodę z tym blogiem, pokazy mody w Londynie wydawały mi się najbardziej nudne i nic nie wnoszące do kolejnego sezonu spośród wszystkich czterech wielkich miast (Nowy Jork, Londyn, Mediolan, Paryż). Nie wiem, czy to faktycznie Londyn miał wtedy gorsze sezony, czy byłam onegdaj najzwyklejszą ignorantką bez fantazji. Tak czy inaczej, wstyd mi za tamtą siebie, bo przynajmniej od trzech sezonów to przy londyńskich pokazach moje serce bije najmocniej, a lista kobiecego chciejstwa wydłuża się w nieskończoność. Kolekcja Sass&Bide, oprócz londyńskiej nieprzewidywalności, przepełniona jest australijskim słońcem, bo duet kryjący się pod tą nazwą pochodzi właśnie z krainy kangurów, choć nazwisko Middleton (Sarah-Jane Clarke i Heidi Middleton to projektantki marki) jest bardzo brytyjskie. Przynajmniej od roku...
sobota, 24 marca 2012
Just like Ulyana

Mimo sezonowej zmiany barw jeansu na pastele, koszula w klasycznym odcieniu denimu nie wychodzi z mody i mojej osobistej listy ciuchowych poszukiwań. Choć idealnego modelu jeszcze nie znalazłam, na horyzoncie pojawił się idealny dodatek - naszyjnik, po angielsku "statement necklace". Bo o ile wersja jeansowej koszuli w wersji Rihanny kompletnie do mnie nie trafia, to to, co w tym temacie pokazała Ulyana Sergeenko powaliło mnie na kolana. W jej przypadku jeans od stóp do głów w zestawie z dużym naszyjnikiem i morelowymi szpilkami wydaje się być kreacją wieczorową, z sukcesami konkurującą z małą czarną. Sama na "blue jeans" w takiej ilości bym się nie zdecydowała, ale kiedy już znajdę ten swój idealny model, będę go zestawiać właśnie z takimi naszyjnikami, co i Wam polecam.
 
1 , 2 , 3
Tagi

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Napisz do Kary

Google

Reklama:

FPFWP