wtorek, 06 listopada 2012

Wczoraj w godzinach popołudniowych gruchnęła wieść, która dla świata mody ma o wiele większy ładunek niż jakakolwiek substancja wybuchowa. Po piętnastu latach owocnego związku, Nicolas Ghesquiere i Balenciaga postanowili się rozstać. Może to jeszcze nie koniec świata, ale na pewno koniec pewnej epoki. Ghesquiere stery Balenciagi objął mając zaledwie 25 lat i legendarny, aczkolwiek mocno zakurzony dom mody przywrócił do świetności z czasów samego założyciela, Cristobala Balenciagi. To jeden z najbardziej inspirujących i kreatywnych projektantów ostatniej dekady. Z najbardziej szalonego pomysłu potrafi stworzyć ubrania, które w mig stają się kultowe, kopiowane i fotografowane na ulicach całego świata. Przez te wszystkie lata udziwniał kobiecą sylwetkę do granic możliwości - wyostrzał, pompował, zmieniał proporcje, futuryzował, a kobiety i tak uwielbiały jego eksperymenty. Inspirację czerpał zarówno z antyku, klasyki Balenciagi, jak i science-fiction. Jego każda kolekcja, jak to się dzisiaj po młodzieżowemu mówi, była "odpicowana w kosmos", a modelki, choć bez brwi i rzęs, urzekały urodą postaci fantasy i nie pozwalały o sobie zapomnieć. Ghesquiere to modowy odpowiednik Felixa Baumgartnera - tylko, że on taki kosmiczny skok oddawał dwa razy do roku, przy okazji pokazu nowej kolekcji. I bił wszelkie możliwe rekordy. Cathy Horyn nazwała go najważniejszym projektantem naszej epoki i jestem pewna, że już niedługo doczekamy się jego autorskiej kolekcji. Może zaprojektuje też kostiumy do nowej części "Gwiezdnych wojen"? Kto wie... Bardziej zastanawiające jest, kto stanie na czele domu mody Balenciaga? Mi tak na gorąco przychodzą do głowy dwa nazwiska - Olivier Theyskens i Haider Ackermann.
niedziela, 04 listopada 2012
Kiedy zobaczyłam grudniową okładkę brytyjskiego Vogue, nijaką, a na pewno nie świąteczną, poczułam ukłucie rozczarowania. Potem jeszcze mignęła mi sesja z oseskami z One Direction... Gorzej być nie może - pomyślałam, ale w ogóle nie brałam pod uwagę możliwości, że może być lepiej. Dużo lepiej. Duet Tim Walker i Małgosia Bela brzmi jak Boże Narodzenia niezależnie od pory roku. Słysząc te nazwiska, można śmiało przewidywać, że wydarzy się coś niezwykłego. Tim Walker to dealer szalonych wizji, zagubiony brat braci Grimm. Sesja "Like dreamers do" jest tego kolejnym potwierdzeniem, a ja z trudem wybierałam zdjęcia do prezentacji (odrzucanie to koszmar). Nie sądziłam, że można zobaczyć gołym okiem takie rzeczy bez wciągania i zaciągania się czymkolwiek. A można. W dodatku, wszystko w ramach prezentacji kolekcji tego sezonu. A Małgosia? Małgosia jest tu niczym Florence Welch, kolorowy ptak, który przykuwa uwagę i nie daje się przytłoczyć ani ubraniom, ani zwariowanej wizji fotografa.
sobota, 03 listopada 2012

Dress like... Victoria Beckham

Kiedy mówię komuś, że lubię styl Victorii Beckham, najczęstszą reakcję jest "No co ty!? Chciałabyś być taka chuda?". Nie chciałabym. Natomiast z chęcią przygarnęłabym jej garderobę, każdy zestaw, w którym się pojawia. Jej wyrazisty, a przy tym klasyczny styl to minimum środków, bez niepotrzebnych ozdobników i zakłóceń. Rzadko wybiera wzory czy biżuterię. Podkreśla, ale nie odkrywa, nie eksponuje. Nauczyła się tego od Grace Kelly, Jackie Onassis, a przede wszystkim Audrey Hepburn. Wybiera podstawowe kolory i uniwersalne kroje, w których dobrze wygląda większość kobiecych sylwetek, a przy tym można je znaleźć nie tylko u projektantów z najwyższej półki, ale niemal w każdej sieciówce. "Looking good isn't about money, it's about style", a co więcej "Second hand doesn't mean second class". Prostota to klucz do zrozumienia stylu Victorii, przeciwieństwa przeciętnej WAG gustującej w kiczu i przesadzie. To także przyczyna sukcesu kolekcji Victorii, która sama jest ich najlepszą reklamą.
piątek, 02 listopada 2012
Jak pamiętacie, jakiś czas temu opublikowałam subiektywny przegląd płaszczy z wybiegów. Jednocześnie zapowiadałam, że będą kolejne części. Tak więc, dziś część druga. Tak samo, bezczelnie subiektywna, jak pierwsza, ale być może będzie bliższa Waszym gustom i marzeniom. Gdy publikowałam poprzedni zestaw, była połowa ciepłego, słonecznego października, przed zmianą czasu. Dziś mamy listopad, jest zdecydowanie chłodniej i nasze "fashionistyczne" instynkty skłaniają się bardziej ku temu, w czym będzie nam cieplej niż w czym będzie nam ładniej, choć idealnie byłoby, by płaszczowy święty Graal łączył oba te pragnienia...

środa, 31 października 2012

Witch season

Halloween! Uwielbiam ten czas, kiedy na małym targowisku w moim mieście pojawiają się powycinane dynie - ten klimat pachnący dymem i tajemnicą. Politycy swoje Halloween odprawili nam już wczoraj, do tego nasłuchałam się, że ta amerykańska tradycja to promocja okultyzmu, magii i w ogóle... szatana. Gdyby tak było w rzeczywistości, Stany Zjednoczone nie byłyby jednym z najbardziej religijnych krajów świata. Nie chcę się na ten temat dłużej rozwodzić, bo blog o modzie to nie miejsce na takie refleksje - po prostu nie widzę problemu w tym, że dzisiaj troszkę się pobawimy, oswoimy jakiś strach, a jutro pójdziemy zapalić znicze i oddać się zadumie 1 listopada. A niektórzy zdaje się najchętniej ekskomunikowaliby dynię.
poniedziałek, 29 października 2012

Nie wiem, czy to przez ten kryzys, ale polscy projektanci kojarzeni do tej pory z modą dla celebrytek szukają nowych potencjalnych odbiorców, albo próbują nam wmówić, że to robią. Starają się być bardziej uniwersalni i na co dzień oraz frontem do klienta. Maciej Zień projektuje sportowe bluzy z żukiem, Maldoror trafia pod strzechy "Superaka", a Łukasz Jemioł prezentuję kolekcję Basic. I całe szczęście, że w oczach wielu komentatorów pokaz przypominał widowisko Roberta Kupisza, bo samo zaproszenie na wybieg córki Kingi Rusin mogłoby nie wystarczyć na rozgłos tym bardziej, że linia Basic z definicji jest zbyt uniwersalna i zwyczajna, by wywołać odpowiedni dla promocji szum. Projektant zapowiadał, że kolekcja Basic będzie obfitować w proste, wykonane z wysokiej jakości tkanin projekty - idealne do noszenia na co dzień. Wszystko w przystępnych cenach, konkurencyjnych dla sieciówek. W tej kwestii chyba się zapędził, bo 350 zł za t-shirt, 800-1000 za sukienkę, czy 2000 za płaszcz to dla sieciówek żadna konkurencja. Miała być moda dla każdego, a wyszła kolejna kolekcja dla celebrytek i ich rodzin. I co z tego, że to Basic w czystej postaci, że wszystko można ze sobą układać, że formy są proste, a kroje wygodne w noszeniu, że wystarczy podwinąć, ściągnąć, udrapować, by kompletnie zmienić linię projektu... Mam wrażenie, że ten niepisany slogan "Jemioł w szafie każdej Polki" to kolejny chwyt marketingowy.
sobota, 27 października 2012

Polski feszyn łik nie zdążył się jeszcze na dobre rozkręcić, a już zrobiło się na jego temat głośno i to poza zhermetyzowanym środowiskiem polskiej mody. Wszystko za sprawą Maldorora, jednego z projektantów przedstawiających w Łodzi swoją kolekcję. Ogłosił on na łamach "SuperExpressu", którego niektórzy mocno na wyrost zwą "gazetą", że jedną z modelek prezentujących jego kolekcję będzie najgłośniejsze nazwisko polskiego show-bagna ostatnich miesięcy, a konkretniej to imię i literka z kropką. Pozwólcie, że nie będę wymieniać tego imienia i literki, bo nie chcę za jego sprawą podbijać sobie wejść na bloga, a i tak przecież wszyscy wiemy o kogo chodzi. Tak więc, projektant ogłosił kontrowersyjną współpracę i lawina oburzenia ruszyła. Przyznam szczerze, że od początku miałam wątpliwości, czy to oby nie jakaś prowokacja, manipulacja mediami i nami, w związku z czym wolałam się nie wypowiadać, ale swoje myślałam. Jak każdy.
Tagi

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Napisz do Kary

Google

Reklama:

FPFWP