czwartek, 06 grudnia 2012


Projektant w służbie Jej Królewskiej Mości Marii Stuart, Karl Lagerfeld w pałacu Linlithgow, gdzie w 1542 roku królowa przyszła na świat, miał niekwestionowany zaszczyt przedstawić swoją kolekcję "Paris-Edinburgh" Klamrą spinającą te dwa miasta była nie tylko Maria Stuart, królowa Szkocji i Francji, ale też sama Coco Chanel, która miała swego czasu romans z księciem Westminsteru. Dla Lagerfelda nie ma rzeczy niemożliwych, dzięki czemu w jednej kolekcji połączył dramatyczne losy i style kobiet, które dzieli niemal 400 lat. Dodatkowo nadał całości i szczegółom współczesnych rysów, dzięki czemu teatralność i dramat typowe dla kreatywności projektanta przenikają się z pragmatyzmem i prognozą pogody dla zimnego Edynburga. Mięsiste tkaniny, ciepłe wełny, kilometrowe wodospady szali, tartany, patchworki, duża biżuteria, romantyczne szyfonowe bluzki, bufki, tweedowe płaszcze, kratki i romby. Nic nie poradzę, że skojarzenia z siostrami Olsen i Florence Welch pojawiły się same. Momentami modelki sprawiały wrażenie, jakby wyszły prosto z obrazu z epoki Marii Stuart (uwaga fanki "Zmierzchu": angielska wersja nazwiska królowej to Stewart), jednak kiedy wyglądam przez okno i widzę szary krajobraz zasypany śniegiem, to mam ochotę zainspirować się tą kolekcją już dziś. Jak zwykle, przy okazji pokazu Chanel zastanawiam się, kiedy ktoś zainteresuje Karla polską historią. Wyobrażacie sobie taką kolekcję "Paris-Varsovie"?
Dzisiaj wpis inny niż zwykle, ale stali czytelnicy wiedzą, że mam większą słabość do muzyki niż do mody. Jest 6 grudnia, mikołajki, tematu Bożego Narodzenia nie da się uniknąć tym bardziej, że wieczorem mój ulubiony Kevin znów będzie sam w Nowym Jorku. Grudzień to czas kiedy nie tylko sprzedawcy w sklepach, ale i piosenkarze (celowo nie używam słowa "artyści" czy "muzycy") wszelkiej maści próbują zarobić na świętach tyle, ile się da. Począwszy od telewizji śniadaniowej po ostatni blok reklamowy wciskają nam słodkie świąteczne opowieści w czapkach mikołajów, gotują, ubierają choinkę, doradzają w sprawach prezentów, śpiewają kolędy w różnych konstelacjach. Nie to jest jednak najgorsze. Największe przeboje przerabiane są na świąteczne piosenki (wystarczy dodać trochę dzwoneczków i bimbomów, a jakieś słowo zastąpić hasłem "christmas" - wiecie, z jakiego to filmu;-)), a świąteczne piosenki na największe przeboje. Słabe to jest straszne, aż zgrzytają zęby i nie ma się co dziwić, że człowiek bez krzty zażenowania wraca do "Last Christmas", które dla mojego pokolenia jest tym, czym dla naszych rodziców "White Christmas". Aż dziwne, że nie powstała jeszcze świąteczna wersja "Ona tańczy dla mnie". No, ale lud przy kiełbasie, żurku, a co ważniejsze sianku, łyknie wszystko, co lansowane jest pod płaszczykiem świątecznej, rodzinnej atmosfery.
środa, 05 grudnia 2012

BOHOBOCO No1 perfumes

Polscy projektanci coraz częściej biorą przykład z wielkich nazwisk świata mody, które nie tylko w czasach kryzysu większość zysków czerpią ze sprzedaży akcesoriów, kosmetyków i perfum. Jeszcze przed świętami nowym zapachem postanowili nas obdarować Kamil Owczarek i Michał Gilbert Lach, czyli Bohoboco. Swoje pierwsze perfumy nazwali, a jakże: "No. 1". Już nazwa nasuwała skojarzenia z chyba najsłynniejszymi, wręcz kultowymi, co za tym idzie piekielnie drogimi perfumami od Chanel No. 5. Gabrielle Chanel zatwierdziła piątą próbkę, jak widać Bohoboco trafiło już w pierwszej. Myślałam, że na tym skojarzeniu porównania się skończą, ale niestety...
wtorek, 04 grudnia 2012

CARA DELEVINGNE for Reserved

Reserved miało nosa zatrudniając do swojej wiosennej kampanii najgorętsze nazwisko brytyjskiego modelingu - Carę Delevingne. Trochę szkoda, że polska marka nie promuję się polska twarzą, ale nie ma co kaprysić, bo w zamian za to dostajemy twarz z najwyższej półki. Cara Delevingne została ostatnio uznana modelką 2012 roku przez Brytyjską Radę Mody (BFC - British Fashion Council). Było swego czasu niebezpieczeństwo, że zostanie zapamiętana wyłącznie jako potencjalna narzeczona księcia Harry'ego. Jednak plotki o wielkiej miłości nigdy się nie potwierdziły a na Carę zapanowała moda, choć za wcześnie, by ogłaszać ją następczynią Kate Moss. Aktualnie 25 w rankingu Top50 Models.com, tuż przed naszą Zuzą Bijoch. Do swoich kampanii zatrudniały ją już takie marki jak Burberry, Chanel, Blumarine, a także Zara i H&M. Maszerowała także po wybiegu Victoria's Secret. Nie zdziwię się, jak wkrótce zobaczymy Carę w jakimś szalonym teledysku, choćby One Direction. Zielonooka blondynka, której daleko do statusu słodkiej, ale i kontrowersyjnej. Także za sprawą zwariowanych min, którymi chętnie obdarowuje fotografów na ulicy i pomiędzy sesjami, a które świadczą o dystansie dwudziestolatki do swojej urody i zawodu, ma status "cool girl". Aktualnie, jednej z bardziej "cool" w tej branży.
niedziela, 02 grudnia 2012

28112012

Jedną z zasad "Zestawu dnia" jest łączenie ubrań od polskich projektantów z sieciówkami. Nie zawsze, bo być może trafi się tu kiedyś zestaw w całości "made in Poland" albo "all by sieciówki", ale będą to wyjątki od reguły, którą sama sobie wyznaczyłam. Dzisiejszy zestaw mogłabym przyozdobić opisem fikcyjnego spotkania Roberta Sowy z Tomaszem Kammelem przy czerwonym winie i dobrej czekoladzie, ale dajmy dojść do głosu modzie.
piątek, 30 listopada 2012

ALEXANDER WANG FALL 2012 inspired

Z jednej strony szkoda, że nie Christopher Kane, a z drugiej to świetna wiadomość i doskonały wybór. Panie i Panowie, to już oficjalna wiadomość: Następcą Nicholasa Ghesqiuere'a na stanowisku dyrektora kreatywnego domu mody Balenciaga jest Alexander Wang. Młody, zdolny i ponad przeciętnie kreatywny. Kochają go gwiazdy, z Rihanną na czele i zwykłe (choć niezwykłe) kobiety nawet, gdy ich na to nie stać. Co za tym idzie, projektami Wanga nieustannie inspirują się sieciówki. Projektant tchnął w ulice Nowego Yorku, Londynu, Warszawy i całego świata nowego ducha, gdzie awangardowy gotyk przenika sportową wygodę i co sezon dolewa paliwa do ognia modowego pożądania. Nie boi się eksperymentów, a ich efekt nigdy nie przekracza cienkiej granicy oddzielającej "cool" od dziwaczności. To, co łączy go ze wspomnianą Rihanną (wiecie, jak uwielbiam porównania mody z muzyką) to przebojowość. Tak, jak Barbadoska, która niemal co roku wypuszcza przynajmniej 2-3 przeboje, Wang co sezon trafia w gusta milionów lądując na liście przebojów i życzeń. I jakby tego było mało, ma uroczą siostrzenicę - Alię. Czego chcieć więcej?
środa, 28 listopada 2012
W magazynach modowych, pośród inspiracji na gwiazdkowe prezenty, królują świąteczne kampanie reklamowe biżuterii z polskimi modelkami w rolach głównych. APART już od kilku sezonów stawia na Anję Rubik i jej męża - ich gwiazdkowej sesji nie da się przeoczyć. Yes postawiło na delikatną i eteryczną Magdalenę Frąckowiak. No i kupiło mnie w stu procentach. Za każdym razem, gdy trafiam na stronę ze zdjęciem Magdaleny eksponującej biżuterię, zatrzymuję się na dłużej. Gratulacje należą się autorce zdjęć Magdalenie Łuniewskiej, której udało się uchwycić wszystkie strony kobiecości modelki - zdjęcie w szarej bluzie to po prostu mistrzostwo świata. Chciałabym w szarej bluzie wyglądać tak, jak Magdalena Frąckowiak... Sesja dla Yes to nie pierwsze spotkanie dwóch Magdalen, które współpracowały ze sobą już przy okazji sesji dla "Fashion magazine". Gdybym już musiała się do czegoś przyczepić, to ujęcie w czarnym żakiecie ze sporą porcją bronzera pod kością policzkową modelki mocno kojarzy mi się z Anją Rubik, ale i tak jest piękne. Magdalena przykuwa moją uwagę tak bardzo, że kompletnie nie zwracam uwagi na biżuterię Yes. Marka chyba nie liczyła na taki efekt, ale może to tylko moje odczucie. Poza tym hasło promujące Yes brzmi "Olśniewa Twoim blaskiem", więc chodzi o blask osoby noszącej biżuterię, nie samych błyskotek. Wszystko się zgadza. Yes, Magdalena - Yes, blask!
Tagi

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Napisz do Kary

Google

Reklama:

FPFWP