środa, 31 października 2012

Witch season

Halloween! Uwielbiam ten czas, kiedy na małym targowisku w moim mieście pojawiają się powycinane dynie - ten klimat pachnący dymem i tajemnicą. Politycy swoje Halloween odprawili nam już wczoraj, do tego nasłuchałam się, że ta amerykańska tradycja to promocja okultyzmu, magii i w ogóle... szatana. Gdyby tak było w rzeczywistości, Stany Zjednoczone nie byłyby jednym z najbardziej religijnych krajów świata. Nie chcę się na ten temat dłużej rozwodzić, bo blog o modzie to nie miejsce na takie refleksje - po prostu nie widzę problemu w tym, że dzisiaj troszkę się pobawimy, oswoimy jakiś strach, a jutro pójdziemy zapalić znicze i oddać się zadumie 1 listopada. A niektórzy zdaje się najchętniej ekskomunikowaliby dynię.
poniedziałek, 29 października 2012

Nie wiem, czy to przez ten kryzys, ale polscy projektanci kojarzeni do tej pory z modą dla celebrytek szukają nowych potencjalnych odbiorców, albo próbują nam wmówić, że to robią. Starają się być bardziej uniwersalni i na co dzień oraz frontem do klienta. Maciej Zień projektuje sportowe bluzy z żukiem, Maldoror trafia pod strzechy "Superaka", a Łukasz Jemioł prezentuję kolekcję Basic. I całe szczęście, że w oczach wielu komentatorów pokaz przypominał widowisko Roberta Kupisza, bo samo zaproszenie na wybieg córki Kingi Rusin mogłoby nie wystarczyć na rozgłos tym bardziej, że linia Basic z definicji jest zbyt uniwersalna i zwyczajna, by wywołać odpowiedni dla promocji szum. Projektant zapowiadał, że kolekcja Basic będzie obfitować w proste, wykonane z wysokiej jakości tkanin projekty - idealne do noszenia na co dzień. Wszystko w przystępnych cenach, konkurencyjnych dla sieciówek. W tej kwestii chyba się zapędził, bo 350 zł za t-shirt, 800-1000 za sukienkę, czy 2000 za płaszcz to dla sieciówek żadna konkurencja. Miała być moda dla każdego, a wyszła kolejna kolekcja dla celebrytek i ich rodzin. I co z tego, że to Basic w czystej postaci, że wszystko można ze sobą układać, że formy są proste, a kroje wygodne w noszeniu, że wystarczy podwinąć, ściągnąć, udrapować, by kompletnie zmienić linię projektu... Mam wrażenie, że ten niepisany slogan "Jemioł w szafie każdej Polki" to kolejny chwyt marketingowy.
sobota, 27 października 2012

Polski feszyn łik nie zdążył się jeszcze na dobre rozkręcić, a już zrobiło się na jego temat głośno i to poza zhermetyzowanym środowiskiem polskiej mody. Wszystko za sprawą Maldorora, jednego z projektantów przedstawiających w Łodzi swoją kolekcję. Ogłosił on na łamach "SuperExpressu", którego niektórzy mocno na wyrost zwą "gazetą", że jedną z modelek prezentujących jego kolekcję będzie najgłośniejsze nazwisko polskiego show-bagna ostatnich miesięcy, a konkretniej to imię i literka z kropką. Pozwólcie, że nie będę wymieniać tego imienia i literki, bo nie chcę za jego sprawą podbijać sobie wejść na bloga, a i tak przecież wszyscy wiemy o kogo chodzi. Tak więc, projektant ogłosił kontrowersyjną współpracę i lawina oburzenia ruszyła. Przyznam szczerze, że od początku miałam wątpliwości, czy to oby nie jakaś prowokacja, manipulacja mediami i nami, w związku z czym wolałam się nie wypowiadać, ale swoje myślałam. Jak każdy.
piątek, 26 października 2012


Kiedy pierwszy raz usłyszałam o Zalando, nie wiedzieć czemu ubzdurałam sobie, że to kolejny katalog typu BonPrix czy Halens. Nie mam nic przeciwko modzie z katalogu, w końcu wychowałam się na kultowych Quelle, jednak to specyficzny styl, trochę inny od tego, co znajdujemy w sieciówkach, a ponieważ ja w katalogach nic dla siebie nie znajduję, dałam sobie spokój ze zgłębianiem tematu. Na szczęście, o Zalando robiło się coraz głośniej i pojawiła się okazja reklamy, więc postanowiłam przejrzeć wirtualne wieszaki, by zorientować się, czy warto. Oczy mi się otworzyły i to szeroko, bo okazało się, że Zalando to żadna tam sztampowa katalogówka, ale multibrand z naprawdę znanymi markami takimi, jak American Apparel, Blink, Bronx, Cacharel, Cheap Monday, Converse, Esprit, French Connection, Vero Moda, Vila i wiele, wiele innych. Można tam znaleźć ubrania i dodatki w różnych przedziałach cenowych - od porównywalnych z sieciówkami po naprawdę luksusowe. Oprócz tego kosmetyki i akcesoria do domu. Ponieważ zaglądam tam co kilka dni i zawsze coś wpada mi w oko, pozwolę sobie raz na miesiąc proponować Wam moich ulubieńców, taką "wish-listę", ale nic na siłę...
czwartek, 25 października 2012
Polska moda t-shirtami stoi. Wiedzą to wszyscy. Nawet Maciej Zień chyba po raz pierwszy w swojej karierze, do swojej kolekcji dorzucił t-shirt. Kiedy we wrześniu Marc Jacobs rozpoczął pokaz swojej kolekcji na lato 2013 od zwykłego białego t-shirtu w pionowe pasy, było jasne, że jeszcze przed początkiem wiosennego sezonu czeka nas istny wysyp koszulek. Jednak polskie marki popyt na shirty z ciekawym hasłem wyczuły znacznie wcześniej. Koszulkowy boom trwa już od paru ładnych sezonów, a ciekawe hasła i slogany wciąż są w cenie i to wcale nie najniższej. Dziewczyny z Local Heroes stały się "Heroes of popculture", kiedy w ich koszulce z napisem "Doing real stuff sucks" przemaszerował sam Justin Bieber. Polskę ogarnęła istna orłomania. Kupiszowe orły były wszędzie, na czerwonym dywanie, na Stadionie Narodowym, na chińskich bazarkach i w Zarze. Wszyscy chcieli ogrzać się w cieniu jego sławy i trochę na niej zarobić. Szansę na równie wielką popularność ma najnowszy pomysł marki She/s a riot bazującej na "kulcie" orła Kupisza. Bazującej, ale nie pasożytującej czy kopiującej. I ile za kopiami nie przepadam to takie zabawy, dystans i mruganie okiem do odbiorcy bardzo lubię. T-shirt w przedsprzedaży za ok 70zł można kupić tutaj. To Kupisz orła czy nie? A ponieważ sam Robert Kupisz wydaje mi się projektantem z dużym dystansem do siebie i swojej pracy, nie zdziwiłabym się, gdyby on sam pojawił się w takim t-shircie...
środa, 24 października 2012

Bottega Veneta fall2012

W tym sezonie wyobraźnią wielu projektantów zawładnęła kobieta wamp. Może nawet najpierw była wampirem, ale ostatecznie wamp zwyciężył. W efekcie czego pojawiło się dużo ciemnych i mrocznych jesiennych kolekcji, w których pierwsze skrzypce grał gotyk. W kolekcji Bottegi Venety jest mrok i wamp, ale zamiast gotyku mamy vintage ze starej fotografii w tym jego bardziej topornym wydaniu. Bo, choć z jednej strony projektant postawił na fason blisko ciała, chociaż bez ucisku, to z drugiej, modelki maszerowały nie rzadko na płasko bądź w popularnych kaczuszkach, co nie wpływało korzystnie na wrażenie. Wykorzystane długości spodni i spódnic też często zakłócały naturalny przebieg sylwetki, która u Maiera jest mocna, ale nie męska. Dodatkowej siły kobiecie dodają ciemne kolory - granat, brąz, fiolet no i czerń w roli głównej, a także skórzane rękawiczki o różnej długości.
wtorek, 23 października 2012

Margiela for H&M - soon

Do premiery kolekcji Maisona Martina Margieli dla H&M zostały ponad trzy tygodnie (15 listopad), jednak kto był tej kolekcji ciekaw, na pewno zna już na pamięć lookbook i sesję promocyjną. Jutro odbędzie się też prezentacja dla blogerek w showroomie H&M, więc za niedługo powinniście mieć informacje z pierwszej ręki. Mnie od kilku dni zastanawia coś jeszcze - dla kogo tak naprawdę ta kolekcja została zaprojektowana i czy H&M liczy bardziej na profity ze sprzedaży czy może na rozgłos.
 
1 , 2 , 3 , 4
Tagi

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Napisz do Kary

Google

Reklama:

FPFWP