poniedziałek, 29 września 2008
Całkiem niedawno na moim biurku wylądowały dwa katalogi Neckermanna. Oprócz tego niekompletna przesyłka z zamówieniem, ale mniejsza o to. Ponieważ jesień za pasem, pozwoliłam sobie puścić wodze fantazji i pomyśleć "Co by było, gdybym nie wykorzystała już budżetu na garderobę na przynajmniej trzy miesiące do przodu..." Znalazłam kilka rzeczy, które bardzo chętnie bym u siebie, a raczej na sobie widziała:

Photobucket

środa, 24 września 2008

Photobucket

Znając kobiecą słabość do butów  projektanci co sezon zasypują nas kolejnymi udziwnieniami, nad którymi w ich mniemaniu powinnyśmy bezkrytycznie wzdychać. Najczęściej majstrują oczywiście przy obcasie - w końcu wiadomo, że wysoki obcas wysmukla nogi, dodaje centymetrów i pewności siebie, ale przyglądając się co po niektórym modelom mam wątpliwości, czy projektanci mają też na uwadze nasze zdrowie? Miuccia Prada na przyszłą wiosnę proponuje nam horrendalnie wysokie obcasy, w których nawet profesjonalne modelki podczas  pokazu nie wytrzymały, straciły równowagę i przewróciły się. Przyglądając się nie tylko wysokości obcasa, ale i kątowi nachylenia stopy do podłoża wcale się im nie dziwię. Spójrzcie na zdjęcie i mój (mało profesjonalny) rysunek. Kąt nachylenia stopy do podłogi jest bliski 90 stopni. Idąc w tym bucie praktycznie idzie się niczym baletnica na palcach i to na nich spoczywa ciężar naszego ciała. Przyznaję, but jest bardzo fotogeniczny, fajnie się na niego patrzy, ale nic ponad to. Wydaje mi się, że to but dwuczęściowy, to znaczy można pozbyć się wysokości i zostać tylko w balerinkach - to bym właśnie sugerowała kochającym życie i swoje ciało kobietom. Nie jestem wrogiem obcasów, szpilek czy koturnów, ale wszystko ma swoje granice, których od wieków strzeże Grawitacja.

Photobucket

Czekałam na ten dzień od początku września zastanawiając się, czym tym razem zaskoczy mnie Prada. W końcu po koronkowej jesiennej kolekcji można było wiele wymagać od znawczyni diabelskiej strony duszy każdej kobiety. Już wczoraj podglądając migawki miałam mieszane uczucia. Do koronek też musiałam się przekonać, ale tym razem może nie pójść tak łatwo. Podobno miała być to kolekcja bardzo glamour i jeszcze bardziej sexi, a mnie patrząc na te gniecenia przypomina się skecz Kabaretu Potem z "Bajek dla Potłuczonych", kiedy to bodajże gajowy mówi do Czerwonego Kapturka po uwolnieniu jej z brzucha wilka, iż wygląda jak z gardła wyjęta... Dokładnie tak wyglądają modelki Prady i o ile na wieczorowych złotych sukienkach owe gniecenia wyglądają kusząco, to na spódnicach i topach już mniej. Nie wiem, może Miuccia ma jakiś osobisty zatarg z producentami żelazek, ale przyszłej wiosny każda z nas może wyglądać jak modelka Prady nie wydając na to ani grosza. Wystarczy już dziś wrzucić do szafy pomięte letnie ubrania i wyciągnąć je za kilka miesięcy - efekt gwarantowany. Przeczytałam opinię, jakoby w tych rzeczach normalnie zbudowane kobiety wyglądały lepiej niż kościste modelki - to jedyna pociecha dla diabelskiej strony mojej duszy , która pocieszenia nie znalazła w dodatkach. Słowem nie wspomnę o zabójczych butach, bo za chwilę opublikuję osobny post im poświęcony. Kończąc więc ten, nie twierdzę, że się do tej kolekcji nie przekonam, ale nie będzie to szybko. Jak na razie nie wrzucam swoich letnich ubrań do szafy w celu ich solidnego ugniecenia, a z żelazkiem pozostaję w przyjaznych relacjach.

wtorek, 23 września 2008

Photobucket

Ja to jednak jestem dziwna... Od początku pokazów w Nowym Jorku narzekam na przewidywalność kolekcji i ich projektantów. Tymczasem w kolekcji Burberry Prorsum najbardziej zachwycił mnie najbardziej przewidywalny element kolekcji, którego pojawienie się można było obstawiać w ciemno - klasyczny trencz. Cudowny, cieniowany trencz. Ogólnie, to dosyć szara kolorystycznie, nastawiona na deszczowe osnute mgłą lato kolekcja. Z poprzedniej letniej kolekcji BP zapamiętam neonowo niebieskie i różowe sukienki. Tym razem czegoś takiego zabrakło. Kolekcja inspirowana ponoć ogrodem Christophera Bailey'a jest nieco lżejszą kontynuacją kolekcji jesienno-zimowej i szczerze mówiąc, jeśli jego ogród faktycznie jest w takich barwach, w jakich są zaprojektowane przez niego ubrania, to musi to być dość smutny ogród. Chwilami nawet mroczny i pełen tajemnic... Nie zachwyciły mnie dodatki - patchworkowe kapelusiki Włóczykija, duże naszyjniki (słaba kontynuacja fantastycznych z kolekcji jesień/zima), buty kojarzące mi się z obuwiem ortopedycznym i szare skarpetki, chociaż akurat te skarpetki bym kupiła i cieniowaną torbę... Plus oczywiście trencz. Nic ponadto

Photobucket

Przeglądając wiosenną kolekcję D&G bardzo szybko zaczęłam nucić pewną melodię... "Parostatkiem w piękny rejs, statkiem na parę..." Gdzieś tak w połowie zaczęłam się nawet zastanawiać, czy pomiędzy paniami nie pojawi się Krzysztof Krawczyk. Po dotarciu do ostatniego zdjęcia doszłam do wniosku, że idealnym plenerem dla kampanii reklamowej owej kolekcji byłoby sopockie molo i nadbałtyckie plaże, a nie żadna Francuska Riwiera. Jaka to kolekcja? Bardzo marynistyczna i bardzo retro - oprócz "Parostatku" nasunęły mi się skojarzenia z Polskiej Kroniki Filmowej, w tym migawek ze starych sopockich festiwali. Przyznam, że nie przebrałabym się za marynarza według duetu D&G, ale są elementy, których bym sobie nie odmówiła - przede wszystkim szerokich jeansów i czerwonej torebki na pasku. No i chyba nikt nie wa wątpliwości, że paski będą przyszłego lata na topie. Na samym końcu pokazu pojawiły się sukienki, gdzie złote i srebrne elementy mnie skojarzyły się z muszlami znalezionymi na sopockiej plaży... "W starym albumie u mego dziadka..."

poniedziałek, 22 września 2008
Sypnęło ostatnio ślubami rodzimych celebrities, a ponieważ postanowiłam zbierać w jednym miejscu sukienki ślubne, czynię to ze skrupulatnością redaktora kroniki towarzyskiej. Jestem świadoma, że nie ma portalu, gdzie nie byłoby tych zdjęć, ale za kilka dni znikną przykryte kolejnymi sensacjami, a przyszłe panny młode wciąż będą szukać inspiracji. Dlatego zamieszczam zdjęcie ślubnej sukienki, na jaką zdecydowała się KATARZYNA CICHOPEK. Jest to projekt Macieja Zienia i miała go na sobie Justyna Steczkowska - bynajmniej nie na własnym ślubie. Na dodatek nie domyśliła się, że to sukienka ślubna. Na tegorocznym festiwalu w Opolu uświadomiła jej to Agnieszka Szulim zdradzając, że chciała ją założyć na swój ślub.

Photobucket

No i zaczęło się... Mediolański Tydzień Mody ruszył na dobre, innymi słowy każdego dnia swoje karty odsłania przed nami przynajmniej jedno wielkie nazwisko w świecie mody. Nowy Jork był tylko przygrywką do najbliższych dwóch tygodni, a Londyn (pozwólcie, że migawki i refleksje z LFW zamieszczę po Mediolanie i Paryżu) chwilą na głębszy oddech. Natomiast najbliższe dni to czas, kiedy moja szczęka powinna umiejscowić się w okolicach stóp i podłogi. Mam na to wielką nadzieję, bo o czym już pisałam, wiele pokazów z Nowego Jorku nie wywołało we mnie większego entuzjazmu. Zapominam o tym w jednej chwili, gdy tylko pomyślę, że jutro swoją koncepcję lata 2009 przedstawi absolutna bogini w krainie mody - Miuccia Prada. Zanim to nastąpi, co nieco wolnych wniosków z dnia pierwszego. Od razu zaznaczam, że póki co nie chodzi o wyłapywanie trendów (ciekawych mojej wizji lata 2009 zapraszam tu), ale o ciekawe stylizacje, pomysły, kreatywność, anty-"Ale to już było". Całkowicie subiektywnie.

Just Cavalli

Photobucket

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Tagi

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Napisz do Kary

Google

Reklama:

FPFWP