środa, 31 sierpnia 2011

Sto lat mody, sto lat stylów, które inspirują nas do dzisiaj, sto lat tańców wszelakich, a wszystko to w niespełna dwuminutowym przeglądzie. Warto zobaczyć.

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Awangardowy ekscentryk, nie stroniący od futurystycznych klimatów, nie kłaniający się trendom, Yohji Yamamoto swoją kolejną kolekcją Y-3 zaspokoił apetyt tych kobiet, które jesienią lubią się owijać i otulać miękkimi warstwami materiału, jednocześnie mając pewność, że w nich nie utoną. Sportowy luz i wygoda (w końcu to marka będąca efektem współpracy Japończyka z Adidasem) tworzą portret warstwowego włóczęgi niczym siostry Olsen. Nie brakuje mrugnięcia okiem, najmodniejszych w tym sezonie wzorów i mocnych akcentów kolorystycznych. Daleka od "japan style", jak i mrocznych klimatów japońskich horrorów - tych dziewczynek nie należy się bać, nie zwiastują niczego przerażającego;-) Niech ja tylko dorwę jakiś koc w kratkę - wykombinuję sobie taką spódnicę, jak na pierwszym zdjęciu. Mimo tego, że dominuje w niej czerń, to jedna z moich ulubionych kolekcji na nadchodzącą jesień.
niedziela, 28 sierpnia 2011

Z sezonu na sezon modowe magazyny (te tradycyjne, jak i wirtualne), a raczej ich redaktorki, wykazują się coraz większą desperacją w poszukiwaniu trendów. Gdy tylko zgasną światła po ostatnim pokazie w Paryżu, dzielne dziennikarki skanują zdjęcia z wybiegów z lupa w dłoni i owijają nas niekończącą się pajęczyną tendencji. Często są to jednak trendy stworzone sztucznie i bez udziału myśli projektantów, bo prawda jest taka, że od jakiegoś czasu sezon od sezonu nie różni się już jak dzień od nocy (chodzi mi o porównanie dwóch sezonów jesiennych, albo letnich). Nie mamy już do czynienia z rewolucją w trendach, zastąpiła ją ewolucja trendów. Ubrania i dodatki kupione ubiegłej jesieni, w 2011 wciąż będą na czasie, czasem wystarczy pokusić się o drobną korektę - doszycie, sprucie, cięcie, a czasem nawet to nie jest konieczne. Przeglądając "Viva! Modę" z jesieni 2009 znalazłam między innymi takie trendy: "romantyczny folk", "rockowy glam", "Militarny szyk", "spodnie w kant", "lata 40", "kropki", "burgund", "Elle" na jesień 2010 ogłasza, że modne będą "camelowy beż", "peleryna", "mocna czerwień", "garnitur", etc. Jeśli chodzi o jesień 2011, wystarczy podmienić obrazki z wybiegów i nie miniemy się z prawdą ani o milimetr.
piątek, 26 sierpnia 2011

Projektanci haute couture mogą pozwolić swojej wyobraźni na dalsze i bardziej szalone podróże niż przy pracy nad kolekcjami "ready to wear". Jednak, choć kolekcje couture wciąż zachwycają, bliżej im do szaf żon miliarderów niż do futurystycznych wystaw czy teledysków zwariowanych artystek. Kolekcja, jak i cała twórczość Iris van Herpen to zdecydowanie artystyczna wizja haute couture. Van Herpen, zanim zaczęła projektować pod własnym nazwiskiem, asystowała Alexandrowi McQueenowi oraz duetowi Viktor&Rolf. W jej wizji łatwo dostrzec podobieństwo do tychże projektantów. W swym procesie twórczym holenderska projektantka porusza się ponad wszelką konwencją. Nie boi się teatralnego dramatyzmu. W efekcie, każdy projekt jej autorstwa, który pojawia się na wybiegu, wbija się w pamięć i pozostaje w niej na długo ryjąc nowe ścieżki w wyobraźni odbiorcy. Oby wąskie grono twórców couture poszło tą drogą...
środa, 24 sierpnia 2011

Te z Was, które nie przepadają za sieciówkową biżuterią, albo po prostu nie mogą wśród niej znaleźć tego czegoś, co podkreśli ich osobowość może zainteresuje, co odkryłam eksploatując ostatnimi czasy Pakamerę. A odkryłam Republikę Artystyczną, która proponuje nam bardzo radosną i niepowtarzalną biżuterię, nie stroniącą od kolorów i szalonych połączeń poszczególnych elementów, a wszystko w duchu modnego recyklingu. Anna Dunin-Holecka projektantka tych cudów mówi: "Biżuterię tworzę w oparciu o własną koncepcję, staram się nadać każdej pracy niepowtarzalny charakter i formę. Projektuję biżuterię artystyczną inspirowaną sztuką etniczną i nowoczesną, naturą, ekologią i recyklingiem. Intuicyjny dobór faktur, technik i materiałów tworzy ciekawy efekt. Kolekcje przeznaczone są głównie do osób odważnych..." Od razu uprzedzam, że (w porównaniu z wspomnianą biżuterią z sieciówki) nie są to rzeczy tanie - ceny naszyjników czasem przekraczają 100 zł, bransoletki oscylują w okolicach 50zł, a kolczyki 40zł. Jednak za tak niepowtarzalną, solidną dawkę optymizmu zawartą w kolorach warto od czasu do czasu wydać większą sumę. Najbardziej zaskakująca dla mnie okazała się biżuteria z korowych "rozmiarówek" - no, żeby wpaść na pomysł stworzenia czegoś tak wesołego z "materii", która zazwyczaj nie napawa kobiet optymizmem, czyli rozmiaru ubrania, trzeba odwagi i fantazji. "Moja biżuteria przede wszystkim ma zaskakiwać i przyciągać, oraz podkreślać wizerunek "nosicielki" moich prac." Nic dodać nic ująć...
wtorek, 23 sierpnia 2011

Dawno, dawno temu, w okolicach narodzin autorki tego bloga, bo był to rok 1981, Jean-Louis Dumas, dyrektor domu mody Hermes, podczas lotu z Paryża do Londynu, siedział obok Jane Birkin, piosenkarki i aktorki, która do dziś dla wielu, w tym dla mnie, jest ikoną mody. Jane próbowała umieścić w schowku nad swoim siedzeniem plecioną torebkę, w efekcie czego jej zawartość wysypała się na podłogę samolotu. Kochamy takie sytuacje, prawda? Birkin zaczęła po kobiecemu żalić się Dumasowi, że trudno znaleźć wygodną, pakowną, a jednocześnie elegancką torebkę. Kreatywnemu dyrektorowi nie trzeba było nic więcej. W roku 1984 czarna skórzana Birkin ujrzała światło dzienne. Trafiła do tej, która jej projekt zainspirowała. Niektóre wersje tej historii twierdzą, że sama Birkin naszkicowała swoją wymarzoną torebkę, jednak nikt nie ma wątpliwości, ze projekt opiera się na innej słynnej legendzie Hermesa - Kelly. Jane zakochała się w torebce, z którą niemal nie rozstawała się do 2006 roku, kiedy to odkryła, że noszenie dużej, wypełnionej po brzegi bibelotami torebki ma zły wpływ na nasze zdrowie. Nie zmienia to faktu, że torebka zaprojektowana dla ikony, sama powoli stawała się ikoną, o którą do dziś modlą się fashionistki na całym świecie. Niestety, zdobyć ten rarytas nie jest łatwo. Najpierw trzeba się wpisać na listę oczekujących, a potem… oczekiwać, by wreszcie zapłacić nawet do 150 tysięcy dolarów w zależności od projektu i materiałów użytych do jej stworzenia. W Polsce jej szczęśliwą posiadaczką jest między innymi Doda. Więcej o Birkin tutaj i/lub tutaj
poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Wspominałam już na Facebooku, że nie przepadam za czarno-białymi sesjami, szczególnie w sezonie jesiennym. Często trudno mi z nich cokolwiek wyłuskać, a ubrania są tylko burą plamą. Wciąż brakuje mi wyrafinowania pozwalającego w pełni docenić walor artystyczny takich zdjęć. Na szczęście, coraz częściej trafiam na wyjątki i z radością prezentuję Wam jeden z nich. Radość tym większa, że fotografowana modelka to nasza Jac. Widziałam już kilka, nawet kilkanaście sesji Moniki i przyznaję, że na żadnej nie wyglądała tak... zabójczo wiedźmowato. I to należy jej zapisać na duży plus. Właśnie dlatego, że wiedźmowato, sesja ta powinna być bliższa nam, kobietom. Bo której z nas nie zdarza się być wiedźmą (niby to słowo znaczy niemal to samo, co jędza, ale o wiele bardziej je lubię)? W dodatku wiedźma z tej sesji ma w sobie coś z Beyonce - taki seksowny pazur, powiedziałabym nawet zadzior, ale bez epatowania nagim ciałem. Wracając do wiedźmy, jesienią być nią jest o wiele łatwiej - warstwy ubrań, miotły do odgarniania liści, zapach tajemnicy unoszący się w powietrzu w okolicach listopada, no i wiatr, który układa nam włosy tak, jak fryzjer zatrudniony przy tej sesji... Duchu jesieni, przybywaj!
 
1 , 2 , 3
Tagi

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Napisz do Kary

Google

Reklama:

FPFWP