piątek, 27 lipca 2012
Podczas gdy polscy projektanci próbują być bardziej nowojorscy od Marca Jacobsa i bardziej francusko wykwintni od Chanel, Valentino i Diora razem wziętych, Ulyana Sergeenko pozostaje wierna swojej rosyjskiej duszy od kilku sezonów. Dzięki temu jest rozpoznawalna, dzięki temu odnosi sukcesy. Nie tylko jest jedną z chętniej fotografowanych postaci świata mody, ale i coraz odważniej poczyna sobie w roli projektantki. I tak jak La Manię można pomylić z Pradą czy Victorią Beckham (i to nie jest komplement), kolekcje Sergeenko są nie do pomylenia z niczym, co aktualnie przewija się na wybiegach. Nie mówię wcale, że to styl odkrywczy. Nie jest też łatwy do przeniesienia na ulicę, jeśli nie ma się urody porcelanowej lalki Ulyany, ale może się podobać. I może inspirować - nawet w wersji haute couture.
wtorek, 24 lipca 2012


Wszyscy już wiedzą o co chodzi, prawda? Wielki Amputator "Photoshop" przypomniał o sobie po raz kolejny. Tym razem na okładce "Vogue", czyli najważniejszego tytułu w świecie mody. Oczywiście, były podejrzenia, że działał już wcześniej, ale znacznie subtelniej. Niczym dobry chirurg plastyczny - tu odchudził, tu powiększył biust, tam wygładził zmarszczki, ale tak, że ingerencja nie rzucała się w oczy. Tym razem, graficy poszli na całość. Dziś, gdy niemal całe numery modowych magazynów to product placement, nie ma gwarancji, ze nie był to zamierzony chwyt marketingowy. Bo czy ktoś mówił w ostatnich dniach o sierpniowej okładce brytyjskiej, amerykańskiej czy francuskiej edycji Vogue? Nie. Wszędzie hurtem przedruki okładki rosyjskiej edycji. I pomyśleć, że najważniejszy numer Vogue w roku już za miesiąc. Co się wtedy wydarzy?
czwartek, 19 lipca 2012
Kiedy śledzi się pokazy "najważniejszych" polskich projektantów, to analizując ich kolorystykę, można snuć przypuszczenia, że polscy projektanci są mocno zdołowani. Nie ważne, sezon letni czy zimowy - na smutno zamyślonych modelkach królują szaro bure zgniłe zielenie, spopielałe brązy i szarości. Na szczęście, najciekawsze rzeczy w polskiej modzie dzieją się poza modą przez wielkie "feszyn" i dziś moje kolejne odkrycie z tej serii. Połączenie fotoprintów Christophera Kane'a czy Mary Katrantzou z prostym fasonem sportowej bluzy, do tego sieciówkowa cena (jedno takie cudo to 179 zł)! Sugarpills to projekt stworzony przez Bartosza Góralewskiego i Klaudię Kardelę. Za sprawą jesiennej kolekcji Dolce&Gabbany, wróżę duży popyt na bluzy ich pomysłu w nadchodzących tygodniach tym bardziej, że jesień to pora, kiedy potrzebujemy pozytywnych bodźców, a jak tu się nie uśmiechnąć na widok bluzy w arbuzy (nie czuję, że rymuję)? Wg. NaTemat takie nadruki służą propagowaniu sztuki wśród młodzieży, ale ja nie wiem, czy posiadanie bluzy z "Narodzinami Wenus" skłoni kogoś do pójścia do muzeum. Tym bardziej, że bardziej niż z wielką sztuką nadruki te kojarzą się z fototapetami z lat 90. Osobiście, mam do tych lat olbrzymi sentyment, więc jestem jak najbardziej za. Taka bluza to raczej fajny gadżet przeciwstawiający się ulicznej szarudze niż absolutny must have.
piątek, 13 lipca 2012

Timeless chic

Pamiętacie te czasy, gdy kiedy ktoś pytał na ulicy "Przepraszam bardzo, która godzina?", trzeba było wykonać charakterystyczny zagarniający ruch nadgarstkiem ku sobie, po czym zerknąć na tarczę magicznego urządzenia przytwierdzonego do mniej lub bardziej ozdobnej bransolety, by dać zagubionemu w czasie odpowiedź? Dziś gdy ktoś nas pyta "E, która godzina?" od razu jest podejrzany, bo jakim cudem w XXI wieku można nie mieć komórki? Jasne, że najprawdopodobniej chce się zorientować czy posiadany przez nas model opłaca się ukraść... Takie czasy. Kiedyś, gdy zegarek się popsuł, szło się do miłego starszego pana zwanego zegarmistrzem. Dzisiaj idzie się do punktu obsługi klienta, gdzie młodszy od nas pryszczaty i nażelowany "miszcz-mądrala" w garniturze nawet nie patrząc na telefon próbuje nam udowodnić, że to nasza wina, że nie działa. Czy dzieci, które rodzą się w 2012 roku posiądą jeszcze tą magiczną umiejętność odczytywania godziny ze wzajemnego położenia dwóch wskazówek? Hasło rzucone mimochodem "ciacho na szóstej" stanie się niedługo tajemnym szyfrem, którego rozwikłanie będzie porównywalne z rozszyfrowaniem Enigmy. Nigdy bym nie pomyślała, że zatęsknię za tym, co minęło - za zegarkiem na ręce, magnetofonem i nagrywaniem na nim składanek z radia (wściekaniem się, gdy pan z radia zagadywał końcówkę, choćby to był sam Niedźwiedź), za telefonem stacjonarnym... Za tymi wszystkimi mechanicznymi dźwiękami, które wypełniały rzeczywistość, a które dziś zastępują irytujące piski...
wtorek, 10 lipca 2012

Mamy lato, a na moją skrzynkę mailową od kilku tygodni spływają już jesienne lookbooki projektantów i sieciówek. Dlatego niemałą radość sprawił mi absolutnie letni lookbook przygotowany przez ekipę sklepu Full of Style, w którym znajdziecie zatrzęsienie ubrań i dodatków od polskich projektantów, które bez problemu wtopią się w rytm miejskich ulic. Od razu wyłuskałam zdjęcia, z których mogłabym stworzyć świetną garderobę na letnie miesiące (konkretnie, to z ich zawartości, bo trudno się ubrać w fotografię;-)):
piątek, 06 lipca 2012
The heat is on


Jest upał, w mózgu zachodzą podobne reakcje jak na patelni podczas smażenia jajecznicy, więc nie spodziewajcie się elokwentnego wpisu pełnego kwiecistych metafor i pełnego polotu dowcipu. Piszę, by przypomnieć Wam, że moda modą, ale w takich warunkach przede wszystkim dbajcie o siebie. Pijcie wodę i jeszcze więcej wody, pamiętajcie o filtrach na twarz i ciało, a zwierciadła duszy zwane oczyma chrońcie za okularami przeciwsłonecznymi. A jeśli uważacie, że to nie wystarczy, nie przejmujcie się zasadą, że nie nosi się jednocześnie okularów przeciwsłonecznych i kapelusza. W sieci już od jakiegoś czasu pojawiło się miejsce, gdzie okularów przeciwsłonecznych we wszelkich wzorach i sieciówkowej cenie (39,00) znajdziecie mnóstwo i jeszcze trochę. BRYLOVE to najmłodsze dziecko ekipy, która już od paru ładnych lat prowadzi Vintage-shop. Wszystkie okulary mają atesty i są bezpieczne w użytkowaniu, a przesyłka jest gratis. Dodam jeszcze, że za pomocą okularów przeciwsłonecznych można równie dobrze schować się przed światem, jak i wyrazić swój indywidualny styl. I nie zawsze chodzi o model, który wybierzecie. Czasem wystarczy gest, za którego pomocą je zakładacie. Czym byłoby - równie upalne jak dziś Polska - Miami bez Horatio Caine'a, który na tle zachodzącego słońca zakłada okulary?
czwartek, 05 lipca 2012

Niewątpliwie był to najbardziej oczekiwany pokaz couture w tym sezonie. Od momentu, gdy obwieszczoną radosną nowinę - nazwisko następcy Johna Galliano, świat mody zaczął się zastanawiać, jaka będzie jego pierwsza kolekcja i w którą stronę popchnie Diora minimalista Raf Simons. Oczekiwania rosły z dnia na dzień, a wyobrażenia niektórych co do pokazu przerosły nawet ego samego Galliano. Pierwsza dobra wiadomość - Simons nie zaczął od zmiany nazwy domu mody (biedny Slimane). Można też śmiało założyć, że projektant nie myślał o oczekiwaniach rozentuzjazmowanego i zaślepionego fleszem sławy tłumu. Myślał o korzeniach domu mody Dior, o wizji Christiana Diora i trochę o tym, jak trafić do nieco młodszej klienteli - przynajmniej tej nie pachnącej naftaliną;-) Co z tego wyszło?

 
1 , 2
Tagi

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Napisz do Kary

Google

Reklama:

FPFWP