niedziela, 31 lipca 2011

Po tym, jak zakończyła się współpraca brytyjskiej sieciówki z Kate Moss, wszyscy zastanawiali się, kto będzie w stanie zastąpić modelkę. Pojawiły się nawet plotki o Johnie Galliano, ale jak wiadomo, by plotka rozniosła się głośnym echem, musi mieć w sobie ładunek o zabarwieniu skandalu. Ta spełniła swoją funkcje - wzbudziła zainteresowanie, choć nie miała nic wspólnego z prawdą. Dziś pojawiła się informacja, że kolekcję dla Topshopu, wraz ze swoją stylistką Aldene Johnson, zaprojektuje charyzmatyczna wokalistka Florence and the Machine - Florence Welch. Myślę, że to dobra wiadomość, zarówno dla fanów samej Florence, jak i wielbicielek ubrań z Topshopu. Kolekcja według zapowiedzi będzie w stylu, do którego przyzwyczaiła nas rudowłosa 24-latka - czyli eklektyzm z mocnym wpływem romantycznego vintage. Na scenie eteryczna nimfa w długich, zwiewnych sukienkach pokrytych kaskadami falbanek, na co dzień nie bojąca się szalonych, zaskakujących połączeń ubrań i dodatków z różnych bajek. Swoją garderobę buduje wokół czerwono rudego odcienia swoich włosów, który często wychodzi na pierwszy plan. Jej ulubione marki to Willow, Givenchy, Valentino, Richard Nicoll, YSL, Chanel (niejednokrotnie styl Florence był inspiracją dla Karla Lagerfelda), Hannah Marshall. Obserwując styl Florence, można przypuszczać, że jej Topshopowa kolekcja będzie zbliżona do tego, co proponowała Kate Moss - falbanki, kwiaty, koronki, zwiewne maxi sukienki, cekiny, dużo vintage. Nie wiem, jak Wy, ale ja nie moge sie doczekać i liczę, że nikt tej informacji nie zdementuje.
czwartek, 28 lipca 2011

Wykonanie takiej torebki wymaga nie tylko oryginalnej wizji, ale i niezwykłej precyzji. Nie mówiąc o cierpliwości w gromadzeniu aluminiowych zawleczek, których - swoja drogą - nie podejrzewałabym o taki potencjał recyklingowy. Torebkom Bababaga trzeba przyznać , że są niezwykle fotogeniczne - aż jestem ciekawa, jak zachowują się w ruchu - czy są sztywne, czy brzęczą z każdym naszym krokiem. Zdecydowanie bliżej im do futuryzmy niż vintage i nadają się wyłącznie na wieczorne, extra wyjście. Ceny od 130zł do 350zł, więc niemało za takie cacko, ale w kreację oryginalnego zauważalnego stylu trzeba inwestować... Albo spróbować stworzyć coś podobnego na własną rękę;-)
wtorek, 26 lipca 2011

Sukienka ozdobiona niemałym stadem wielokolorowych ptaków to jeden z bardziej charakterystycznych elementów jesiennej kolekcji Mulberry. Pewnie jej sprzedaż nie przebije słynnych i rozchwytywanych na pniu toreb marki, ale jest na tyle urocza, by stać się jednym z hitów sezonu. Dlatego nie dziwi mnie, iż ASOS mocno zainspirował się tym projektem. Oczywiście, sukienki nie są identyczne - choć tło jest w bardzo zbliżonym odcieniu, wzór to już dwie zupełnie inne bajki. Dość powiedzieć, że w modelu Mulberry jest bardziej intensywny i gęsty. Krój wydaje mi się podobny (luźny, nie podkreślający sylwetki), choć sukienka ASOS jest nieco dłuższa - sięga modelce za kolana. Jej atutem jest niewątpliwie cena - 50 funtów. Mulberry zażyczy sobie na pewno wielokrotność tą sumy. Niestety, co lepiej widać na filmie z modelką idącą po wybiegu, sukienka jest niesamowicie cienka i nadaje się tylko na lato, choć w upalne dni przeszkodą do jej założenia mogą okazać się długie rękawy... Podsumowując - nie pierwszy rzut oka fajna, tańsza wersja oryginału, bo bliższym przyjrzeniu się nie wiadomo, co z tym modelem zrobić...
poniedziałek, 25 lipca 2011

Jeśli komuś wciąż wydaje się, że polscy projektanci tworzą wyłącznie dziwaczne kolekcje niszowe dla celebrytów i freaków, kolekcja Wioli Wołczyńskiej przekona go, że i u nas powstają kolekcje ready to wear (choć już kolekcja Agi Pou powinna dać mu do myślenia). Kolekcja projektantki na jesień 2011 to zestaw ubrań dla każdego - uniwersalne elementy, które współgrają idealnie z każdym typem urody, każdą sylwetką i które bez problemu połączymy z tym, co już w naszej szafie jest. Miękki chillout dla naszej steranej szpilkami i obcisłymi sukienkami kobiecości, któremu jednak wciąż daleko do kształtu worka do ziemniaków. To nie jest kolekcja idealna - tylko mnie dobrze zrozumcie, w moim pojęciu ideały są nudne, a idealne kolekcje banalne. Może czasem krój ubrań pióra i maszyny Wioli nie ukryje wszelkich niedoskonałości naszej figury, ale swoboda, jaką w nich poczujemy doda nam takiej pewności siebie, która zadziała jak Photoshop. W kolekcji podoba mi się też to, że wszystkie marszczenia, fałdki, w które układają się tkaniny nie są pod linijkę, z metra cięte. Kolorystycznie jest jeszcze piękniej - pomiędzy typowe dzianinowe szarości, khaki i brązy wkradło się nieco różu o fiołkowych akcentach i lejącego się niczym wodospady złota. I choć może niektóre tkaniny (w mniejszości) są zbyt cienkie i przezroczyste na jesień, pomiędzy luźne płachty materiału z łatwością wkradnie się chłodny wiatr, a długość spodni bardziej nadaje się na wiosnę, to nie przeszkadza mi to zakochiwać się w tej kolekcji z każdym kolejnym przeglądem zdjęć. Całość do obejrzenia tutaj
piątek, 22 lipca 2011

Ostatnio pisanie na jakikolwiek temat idzie mi ciężko, co możecie zauważyć choćby na podstawie częstotliwości wpisów na blogu. Jednak gdy tylko zobaczyłam okładkę Vivy! z państwem Knezevic w całej okazałości wiedziałam, że to się skończy tekstem o cechach felietonu. Bo najzwyczajniej w świecie nie mogę zrozumieć, po co im to?


czwartek, 14 lipca 2011

Klękajcie narody! Versace!!! Taki komentarz mógł wyjść z ust każdej fashionistki/każdego fashionisty w pierwszy dzień lata, gdy szwedzka sieciówka - H&M - obwieściła światu, że kolejną współpracującą z nią marką będzie słynny, ba - legendarny dom mody. Ja w szoku byłam długo. Około Teleexpressu (nie wiem czy serwisy telewizyjne podłapały) kopiowany wszem i wobec zlepek metek Versace i H&M zaczął mnie irytować... Mniej więcej w tym samym czasie, zaczęłam się zastanawiać, czy to naprawdę takie wielkie "wow"?
wtorek, 12 lipca 2011

Życie bez słodyczy straciłoby jeden z przyjemniejszych smaków. Jednak wiadomo nie od dziś, że słodkości najszybciej wchodzą w biodra i ogólnie nie służą smukłej sylwetce, ani zdrowiu. Nie ma sensu odmawiać sobie kostki czekolady, ale kiedy nachodzi nas ochota na więcej... polecam osłodzić swój wizerunek uroczą biżuterią. Wiem, że produkcją takich bibelotów zajmuje się wiele osób, ale ja przedstawiam i polecam Wam dzisiaj kolczyki, bransoletki, wisiorki i pierścionki produkowane przez CiasteczkaTynki, które już jakiś czas temu wpadły mi w oko.
 
1 , 2
Tagi

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Napisz do Kary

Google

Reklama:

FPFWP