piątek, 31 lipca 2009

Photobucket

Nie tylko ostatnio popularne słowo na"K", ale i chęć wyróżnienia się z tłumu poparta własną wyobraźnią sprawia, że coraz chętniej i odważniej bawimy się w modowe MacGywerki. Żeby zrobić taki naszyjnik, jak na powyższym zdjęciu wystarczy kilkadziesiąt wsuwek do włosów w kolorze czarnym i złotym. I chyba nikt niema wątpliwości, że taka kolia zrobiłaby wrażenie nawet na czerwonym dywanie. Kilka ciekawych pomysłów na własnoręcznie zrobioną biżuterię podsuwa nam Anni Albers Jewelry Studio Kits:

czwartek, 30 lipca 2009

Photobucket

Dziś na Luli ukazał się mój tekst przybliżający sylwetki trzech mężczyzn, którzy mają niemały wpływ na to, jak postrzegamy obuwie i dlaczego tak bardzo go pożądamy - Manolo Blahnik, Jimmy Choo i Christian Louboutin. Zachęcam Was do przeczytania tekstu, choć pewnie niedługo znajdziecie jego "streszczenie" na portalu Dziennik.pl, jak było to w przypadku tekstu o Janie Bryant - pisałam o tym tu.

Bywa, że projektanci trzymają się dawno wydeptanych klasycznych szlaków, jednak bywa i tak, że wyobraźnia na swych skrzydłach ponosi ich tam, gdzie nasz oczekiwania nigdy nie dotarły i nie wiem, czy kiedykolwiek dotrą. Jednak ponieważ warto wiedzieć, w czym możemy wybierać i jak urozmaicać swój styl, niniejszym anonsuję początek cyklu zatytułowanego "Czego to projektanci nie wymyślą"...

Photobucket

środa, 29 lipca 2009
Najpierw chciałam dać ten krótki wpis w dziale "Wydarzenia", ale dłuższa chwila zastanowienia, do której po raz kolejny zmusił mnie "wewnętrzny błąd serwera" na bloxie sprawiła, iż postanowiłam nieco stonować swój egocentryzm tym bardziej, że nie wiem czy się cieszyć czy trochę gniewać... O co mi tak w ogóle chodzi? Otóż, od dłuższego czasu już współpracuję z Lulą, dla której od czasu do czasu przygotowuję teksty na różne tematy. Jednym z nich był artykuł przybliżający czytelnikom sylwetkę Janie Bryant - stylistki popularnego serialu "Mad men". Jestem zadowolona z tego tekstu nie tylko dlatego, że sporo czasu spędziłam nad szukaniem w internecie źródeł i tłumaczeniu ich na język polski, ale głównie dlatego, że dzięki mojej pracy powstała pierwsza tak obszerna polskojęzyczna publikacja w internecie na temat tej niezwykle utalentowanej dziewczyny. Jakaż więc była moja radość przemieszana ze zdziwieniem, gdy nie tak długo po publikacji tekstu na portalu Dziennik.pl znalazłam ten tekst.

Photobucket

Zwykle staram się nie poruszać tematów, które są już wyeksploatowane przez inne serwisy i blogi, a tak jest w przypadku tej kampanii reklamowej, ale nie mogę milczeć wobec tak pozytywnego przyjęcia średniej jakości kampanii. Już od momentu ogłoszenia współpracy Karla Lagerfelda z Lily Allen emocji z tym związanych było co niemiara, a oczekiwania spore. Tym bardziej, że młodziutka Lily zastąpiła wiekową, choć ciągle wypadającą rewelacyjnie Jerry Hall. Obserwując poczynania Karla spodziewałam się czegoś nowego, zapierającego dech w piersiach i nieprzewidywalnego. A nie ma chyba bardziej przewidywalnego motywu przewodniego kampanii niż jedna z bardziej eksploatowanych inspiracji, czyli Audrey Hepburn i "Śniadanie u Tiffany'ego". Chyba tylko do Marylin Monroe było już więcej nawiązań w kampaniach reklamowych i edytorialach, a każda współczesna piosenkarka czy aktorka była już nową Marylin albo Audrey. Kilka osób, w tym i ja dostrzegło też podobieństwo do Victorii Beckham - nie wiadomo, czy zamierzone. Lagerfeld jak do tej pory tworzył fantastyczne kampanie reklamowe dla Chanel, Fendi czy swojej autorskiej kolekcji. Tym razem zrobił to jakby od niechcenia, a najlepiej w całym tym zamieszaniu wypadają torebki...

wtorek, 28 lipca 2009

Photobucket

Niemal każdego dnia w sieci pojawiają się zdjęcia kampanii reklamowych jesiennych kolekcji. Odkryte są już chyba wszystkie karty i wiele z Was ma swoje ulubione ujęcia i koncepcje. Bywa, że kampania reklamowa jest w stanie przekonać nas do kolekcji, która nie przypadła nam do gustu podczas oglądania zdjęć z pokazów, o której zapomniałyśmy kilka minut po przejrzeniu jej na style.com. Bywa i odwrotnie, ale po co o tym pisać?

poniedziałek, 27 lipca 2009
Czyli mydło i powidło, a jednak… Kryzys doskwiera także blogerowi, w związku z czym czasem bierze się za tekst z tak dziwnymi hasłami, które musi w nim zawrzeć, aż sam się sobie dziwi, ale parafrazując Kasię Nosowską „obowiązek obowiązkiem jest, klient musi otrzymać tekst” więc otrzyma, jednak zadania są coraz trudniejsze, a bloger musi coraz bardziej naginać skojarzenia...
 
1 , 2 , 3
Tagi

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Napisz do Kary

Google

Reklama:

FPFWP