poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Big beat - Ania Rusowicz I
Pisałam na Facebooku, że do kolejnego wpisu zainspirowała mnie tegoroczna gala wręczenia Fryderyków. Nie mogę powiedzieć, że była to porywająca impreza, ale ponieważ lubię dokonywać obserwacji na granicy mody i muzyki, dałam się wciągnąć do oglądania. Na rodzimym rynku muzycznym wciąż mało jest dziewczyn, które inspirują zarówno muzyką, jak i modą (jedna Brodka wiosny nie czyni). Między innymi z tego powodu, bardzo wrażliwa jestem na nowe, interesujące zjawiska, choćbym miała do nich jakieś "ale". Tak jest właśnie z Anią Rusowicz. W tej chwili, nie da się jej z nikim pomylić, chyba że z nieżyjącą mamą - Adą. Kiedy jej słucham i na nią patrzę, mam wrażenie, jakby przyfrunęła do nas jakimś wehikułem czasu, wprost z lat 70. Idealnie wpisuje się w muzyczny retro trend, który na świecie zdobył popularność przede wszystkim dzięki Amy Winehouse, a który aktualnie reprezentuje Lana del Ray. Zawsze jest tak, że kiedy na zachodzie trwa boom na punkcie jakiegoś nurtu w muzyce, Polacy próbują stworzyć własną wersję tego trendu. Dużo w tym kopii, mało oryginalności i wiary w słuchacza. Ania, między innymi dzięki swoim korzeniom, jest w tym co robi prawdziwa do szpiku kości. Moje "ale" to fakt, że zarówno w jej muzyce, jak i stylu są tylko i wyłącznie lata 70, a brakuje współczesności, jakiegoś połączenia, wplecenia dygresji, czegokolwiek... No ale "Mój big-bit" to przecież nie ostatnia płyta Ani.
niedziela, 29 kwietnia 2012

Jakiś czas temu zwracałam Waszą uwagę na ten nietypowy jak na H&M (nie tylko pod względem ceny) model sukienki. Czekałam, aż któraś z rodzimych celebrytek zdecyduje się zaprezentować go w pełnej krasie, jednak nasze "gwiazdki" wciąż mają chyba do siebie zbyt mało dystansu i pozostają przy Zieniu. Co innego, Ginnifer Goodwin, która sieciówkową sukienkę założyła na obiad w Białym Domu i prawdę mówiąc, nie odstawała od innych aktorek, które wybrały modele od najdroższych projektantów.
czwartek, 26 kwietnia 2012

Nie zawsze rozumiem wizje Alexandra Wanga. Bywają sezony, kiedy bardziej kojarzy mi się on z nożycorękim wizjonerem, który nie rozumie języka ulicy. Na szczęście, zaraz po nich pojawiają się zazwyczaj kolekcje takie, jak ta - na czasie i na sportowo. Wygodne, do założenia od zaraz nawet, gdy dziwne szpile z dużym czubem odstają od całości. Na początku swojego blogowania kręciło mnie odkrywanie trendów danego sezonu przed wszystkimi. Ostatnio jednak wychodzi ze mnie wygodnictwo, a może najzwyczajniej - starzeję się. Czekam sobie spokojnie na analizy bystrzejszych ode mnie i sieciówkowe kolekcje, a potem wracam do projektów z najważniejszych wybiegów sezonu i patrzę, jak te trendy zinterpretowali konkretni projektanci.
sobota, 21 kwietnia 2012

Wedding in ZARA
Dziś miało być gorzko i zupełnie o czym innym. Jednak nie spodziewałam się, że przeglądając nowości w wirtualnym sklepie Zary, natrafię na suknię ślubną bardzo bliską do tej z moich marzeń. W ubiegłym roku przeżyliśmy kilka ślubów stulecia (ciekawie, jak w tej perspektywie określony zostanie ślub Angeliny i Brada) i zachwycaliśmy się najróżniejszymi sukienkami na ten jeden, jedyny dzień, przede wszystkim pamiętną suknią Kate Middleton projektu Sary Burton. Jednak bliższa moim wyobrażeniom o idealnej sukni ślubnej była ta, w której wychodziła za mąż Kate Moss. I wcale mi nie przeszkadzało nazwisko jej projektanta. To było TO! Sukienka z Zary tamtą mi przypomniała, choć "oczywistą oczywistością" jest, że daleko jej do pełnego bohemy projektu Galliano (na zdjęciu pewnie bliżej niż w realu;-))
piątek, 20 kwietnia 2012

W Łodzi trwa właśnie tydzień mody, a u mnie dawno nie było nic o polskich projektantach - to dobry pretekst, by przybliżyć Wam kilka wiosennych kolekcji rodzimych twórców. Zaczynam od jednej z moich ulubionych projektantek - czyli od Olgi Szynkarczuk. Uwielbiam ją przede wszystkim za jej podejście do polskiego folkloru. Zdjęcia promujące kolekcję bardzo przypominają mi kampanie Prady, choć sama kolekcja swoją kreatywnością i bijącą z niej radością życia bardziej przywodzi na myśl prace Christophera Kane'a. Tym razem folk nie jest aż tak bardzo wypchnięty na pierwszy plan jak dotychczas. Bardziej rzucają się w oczy wiosenne, sorbetowe kolory i futurystyczne tkaniny - sztuczne, plastikowe, wręcz kosmiczne. Jednak kiedy przyjrzymy się bliżej licznym wycięciom, dostrzeżemy wycięte laserem wzory koronki koniakowskiej. Na zdjęciach, które Wam tu prezentuję, nie mniejszą uwagę niż ubrania Szynkarczuk uwagę przykuwają uwagę - daszki i kopertówki autorstwa Magdy Nawrockiej. Czego mogłabym życzyć sobie więcej po takiej kolekcji? Może troszkę więcej ubrań do noszenia na co dzień (z tej najbardziej marzy mi się sweterek z kółkami i koralowa kurtka), a mniej z garderoby Dody, ale tu już wyłazi moje czepialstwo, bo kolekcja naprawdę dobra. A skoro nawet Doda wyglądała w niej światowo, musi mieć potencjał...
wtorek, 17 kwietnia 2012

Maj to jeden z najpiękniejszych i najradośniejszych miesięcy w roku, dlatego zdziwiłam się, gdy zarówno brytyjski jak i amerykański Vogue zdecydowały się na majową okładkę w stylu retro glamour dawnego Hollywood. Jakby się zmówili. W dodatku, kiedy zobaczyłam okładkę Vogue UK z Charlize Theron byłam przekonana, że to edycja amerykańska. Dopiero, kiedy pojawiła się Scarlett (niczym Rita Hayworth, tylko blond) zaczęło do mnie docierać, że się pomyliłam. Klasyka zawsze jest w cenie, a posągowa uroda Theron czy Johansson przykuwa uwagę, nie tylko kobiet, jednak na wiosnę, kiedy wszystko na ziemi buzuje - kolory, zapachy, dźwięki, liczyłam na coś innego...
czwartek, 12 kwietnia 2012

Bez większego problemu można znaleźć w sieci publikacje w stylu "101 sposobów wiązania apaszki". Swoją ostatnią kolekcją duet D&G pisze swój własny poradnik dodając kolejne kilkadziesiąt sposobów i niczym modowy MacGyver pokazuje, że mając w zanadrzu kilkanaście apaszek można ubrać się od stop do głów. Apaszka w ostatnich sezonach przestała wyłącznie ocieplać delikatną okolicę szyi, a zaczęła pełnić wręcz funkcję biżuterii, zastępując naszyjniki, bransoletki. Nie tylko z tego powodu żałuję, że dorosłe, poważne Dolce&Gabbana wchłonęło młodzieńczą linię D&G. Mało jest w tej chwili tak sfokusowanych na dany motyw czy temat kolekcji jak te z metką D&G.
 
1 , 2
Tagi

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Napisz do Kary

Google

Reklama:

FPFWP