sobota, 31 marca 2012

Nie będę Was oszukiwać - w kolejce do prezentacji przed tą kolekcją mam przynajmniej kilka innych, ale okoliczności przyrody, a konkretnie dzisiejsza aura za oknem skłoniły mnie do przyspieszenia planów względem tej marki tym bardziej, że z każdym kolejnym zerknięciem kolekcja podoba mi się bardziej. Powiem Wam w tajemnicy, że kiedy rozpoczynałam swoją przygodę z tym blogiem, pokazy mody w Londynie wydawały mi się najbardziej nudne i nic nie wnoszące do kolejnego sezonu spośród wszystkich czterech wielkich miast (Nowy Jork, Londyn, Mediolan, Paryż). Nie wiem, czy to faktycznie Londyn miał wtedy gorsze sezony, czy byłam onegdaj najzwyklejszą ignorantką bez fantazji. Tak czy inaczej, wstyd mi za tamtą siebie, bo przynajmniej od trzech sezonów to przy londyńskich pokazach moje serce bije najmocniej, a lista kobiecego chciejstwa wydłuża się w nieskończoność. Kolekcja Sass&Bide, oprócz londyńskiej nieprzewidywalności, przepełniona jest australijskim słońcem, bo duet kryjący się pod tą nazwą pochodzi właśnie z krainy kangurów, choć nazwisko Middleton (Sarah-Jane Clarke i Heidi Middleton to projektantki marki) jest bardzo brytyjskie. Przynajmniej od roku...
środa, 28 marca 2012


Bardzo rzadko w magazynach modowych z wysokiej półki pojawiają się sesje zdjęciowe, których bohaterką jest panna młoda. Ubiegły rok był bogaty, jeśli chodzi o ślubne inspiracje - suknie Kate Middleton, Anji Rubik czy Kate Moss na długo pozostaną w naszej pamięci modyfikując projekt sukni idealnej, która każda z nas nosi w wyobraźni od dzieciństwa. Ten rok to przede wszystkim spektakularne rozstania i smutne pożegnania. I właśnie na przekór temu tak bardzo zwróciłam uwagę na sesję autorstwa Petera Lindbergha w kwietniowym wydaniu francuskiego Vogue. Przebiła nawet jeansową Anję Rubik i jak zwykle eteryczną, nieco pin-up Magdalenę Frąckowiak (generalnie, zapowiada się świetny numer francuskiego V.). Uciekająca panna młoda to wdzięczny temat dla fotografa i chyba jeszcze nie tak opatrzony jak chociażby wyginające śmiało ciało modelki w przeróżnych plenerach i konstelacjach. W ślubnych sesjach łatwo otrzeć się o kicz, łatwo przesłodzić, choć czytałam gdzieś, że w tej dziedzinie aktualnie dominuje teraz hardcore (na szczęście Bubble Factory dzielnie się temu trendowi opierają). Sesja z Vogue'a pozbawiona jest nie tylko lukrowanego "Aż do śmierci..." (bo kto ogląda "Modę na sukces" wie, że bardziej realne jest "do kolejnego odcinka..."), ale i wszelkiego niepotrzebnego szumu. Przed kim ucieka, kogo szuka piękna Isabeli? Tu już każdy sam musi dopowiedzieć sobie historię...
sobota, 24 marca 2012
Just like Ulyana

Mimo sezonowej zmiany barw jeansu na pastele, koszula w klasycznym odcieniu denimu nie wychodzi z mody i mojej osobistej listy ciuchowych poszukiwań. Choć idealnego modelu jeszcze nie znalazłam, na horyzoncie pojawił się idealny dodatek - naszyjnik, po angielsku "statement necklace". Bo o ile wersja jeansowej koszuli w wersji Rihanny kompletnie do mnie nie trafia, to to, co w tym temacie pokazała Ulyana Sergeenko powaliło mnie na kolana. W jej przypadku jeans od stóp do głów w zestawie z dużym naszyjnikiem i morelowymi szpilkami wydaje się być kreacją wieczorową, z sukcesami konkurującą z małą czarną. Sama na "blue jeans" w takiej ilości bym się nie zdecydowała, ale kiedy już znajdę ten swój idealny model, będę go zestawiać właśnie z takimi naszyjnikami, co i Wam polecam.
środa, 21 marca 2012

Nie ma jakiegoś klucza, według którego będę Wam tej wiosny serwować trendy i kolekcje.Idę na żywioł i dzielę się tym, co mi w danej chwili wpada w oko. Stali bywalcy "Wybiegu..." wiedzą, czego szukam w modzie przez duże "M". Tym, którzy wpadają tu z polecenia wujka Google należy się parę słów wyjaśnienia. Otóż, są osoby, które twierdzą, że moda to nie to samo, co ciuchy. Szukają oni w kolekcjach wyższych, artystycznych doznań i wzruszeń niczym na wystawie w muzeum czy Centrum Sztuki Współczesnej. Postrzegają kolekcje niczym postindustrialne instalacje, symbole symboli, metafory metafor. Nie ma w tym niczego złego, ale nie jest to jedynie słuszna teza. Pewnie, że są kolekcje, które zachwycają swoją formą, rozmachem czy kreatywnością ocierającą się o twórcze szaleństwo, ale to, czego poszukuję na wybiegach całego świata dla siebie to inspiracja dla moich codziennych wyborów w kwestii "Co na siebie włożyć?". Mój styl, mimo przekroczenia przeze mnie trzydziestki, wciąż jest na etapie budowy fundamentów (jest szansa, że wyrobię się przed czterdziestką, a wtedy już tylko botoks, naciąganie i te sprawy;-)) i nieustannie potrzebuje bodźców - zarówno tych na tak, jak i na nie. Jedne kolekcje inspirują dosłownie, inne potrzebują dodatkowej interpretacji, przełożenie z artystycznej wizji na ulicę, ale nawet dysponując niewielkim budżetem, bez większych problemów możemy inspirować się modą z najdroższymi metkami. I nie mam tu na myśli kupowania podróbek. Jeśli chcecie więcej wykładów z mojej pokręconej filozofii inspiracji modą, dajcie znak. Tymczasem przechodzę do kolekcji, która inspiruje mnie, odkąd ją pierwszy raz zobaczyłam.
niedziela, 18 marca 2012
Ogłoszono niedawno nominacje do kolejnej edycji Modnych Kreacji, których celem jest promowanie mody w Polsce i jak to w przypadku nie tylko polskich nagród bywa, pokombinowano w kategoriach. Najbardziej ubolewam nad połączeniem w jedną kategorię blogów modowych i szafiarskich. Rok temu chwaliłam, że w końcu zauważono pewne różnice pomiędzy tymi blogami, które choć o modzie mówią w inny sposób. Nie wykluczają się, a uzupełniają się wzajemnie. Niestety, w tym roku wrzucono szafiarki i blogerki piszące o modzie do jednego worka. I jak zawsze w tym przypadku szafiarki są górą - na pięć nominowanych blogów cztery to blogi szafiarskie. Być może to realny obraz polskiej modowej blogosfery - na cztery szafiarki przypada jedna blogerka pisząca o modzie. Rzeczywiście jest też tak, że jeśli chodzi o piszące o modzie, to jest Harel, a potem długo, długo nikt, ale jeśli się komuś chce szukać, to znajdzie. Wśród piszących o modzie, podobnie jak wśród szafiarek, co jakiś czas pojawiają się nowe, ciekawe twarze (czy raczej pióra) i warto je doceniać.
sobota, 17 marca 2012

Choćbyśmy miały wszystkie torebki świata, zawsze możemy mieć kolejną. Miedzy innymi dlatego, nigdy dość pisania o torebkach szczególnie, gdy na horyzoncie nowy sezon i nowe kolekcje. Dziś klasyka polskiej torebki skórzanej w nowoczesnym wydaniu, czyli Ochnik. Ta marka na mojej "wish-liście" umieszczona jest w pobliżu Prady i Chloe, choć trudno mi powiedzieć, czy podobnie jak te światowe torebkowe tuzy ma w swoim repertuarze model charakterystyczny tylko dla siebie. Wydaje mi się raczej, że projektanci marki czujnie śledzą trendy na największych wybiegach i mniej lub bardziej sugerują się nimi w swojej pracy. Czasem za bardzo, jak przy okazji niemal kopii torebki McQueena. Tym razem mamy w kolekcji inspirację Birkin, ale kto nie inspiruje się Birkin czy Chanel 2.55? Z kolei na szaleństwo na punkcie Alexy od Mulberry Ochnik chyba w ogóle nie zareagował - i dobrze, bo co za duże, to się przejada. Niezależnie od echa światowych trendów, w ofercie marki co sezon możemy znaleźć coś dla siebie - szczególnie, gdy jesteśmy bliżej 30 niż 20. Tym razem torebki pojawiają się w odcieniach ponadczasowych brązów, lekkiego beżu, szarości i czerni. Czasem pojawiają się tak modne w tym sezonie wstawki. Jest z czego wybierać, choć nie widzę w kolekcji jakiegoś motywu przewodniego, ale to w końcu tylko torebki. Mojego faworyta zostawiłam Wam na sam koniec...
środa, 14 marca 2012

Kwiaty, podobnie jak motywy marynarsko-żeglarskie, wracają na sklepowe wieszaki każdej wiosny. Jednak w każdym kolejnym sezonie projektanci próbują wprowadzić w tych znanych i sprawdzonych obszarach tematycznych nieco nowości. Kwiaty rządzą już nie tylko na sukienkach, ale i na koszulach, żakietach, butach i torebkach (kto widział kolekcję Dolce&Gabbany na jesień wie, że za kilka miesięcy nastąpi ponowny wysyp torebek w kwiaty). W tym roku padło na niezdobyty jeszcze jeans. Od jakiegoś czasu sieciówki oprócz klasycznego jeansu, proponują nam wersjei kolorowe (kolor mocny lub w tym sezonie pastele), a także najróżniejsze wzory. Jeansy w kwiaty to jedna z ciekawszych propozycji na nadchodzącą wiosnę, choć zapewne nie spodoba się wszystkim. Ja, choć mam słabość do kwiatów na czarnym tle, z miejsca zakochałam się w propozycji Zary (zdjęcie powyżej), która w asortymencie sklepu on-line pojawiła się jakieś 2 dni po tym, jak złożyłam tam zamówienie... Teraz mogę tylko oszczędzać:-)
 
1 , 2
Tagi

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Napisz do Kary

Google

Reklama:

FPFWP