wtorek, 30 listopada 2010

Nie warto odmrażać uszu, ani na złość babci, ani ofiarnie broniąc kształtu fryzury. W aktualnych warunkach przyrody, czapka to konieczność. Moja malinowa smerfetka swój coming-out zaliczyła już wczoraj i zadanie chronienia głowy przed zimnem spełniła w 100%. Poza tym, uwielbiam jej optymistyczny, wściekle malinowy kolor. Pamiętam, jak to w liceum dziewczyny, które chciały pokazać, jakie to one są dorosłe, wychodziły na przerwie na papieroska w rozwianym włosie, bez czapki. Te, które naciągały na głowę berety, czapy z pomponem czy kaszkiety, obrywały nie tylko śnieżką, ale i "dzieciuchem". Cóż, taki wiek... W rzeczywistości fakt, że na siarczysty mróz zakładamy czapkę, świadczy o naszej odpowiedzialności i dojrzałości... Wszystko to w zgodzie z aktualnymi trendami. Dziś prezentuję Wam kilka propozycji na aktualne prognozy meteorologiczne - od "Słońca Peru" (powyżej) po carską Rosję...
sobota, 27 listopada 2010

Gdy kupujemy płaszcz w popularnej sieciówce, jest duże prawdopodobieństwo, że prędzej czy później spotkamy na ulicy kobietę w takim samym. Nie jest to jakieś traumatyczne przeżycie, ale nikt nie jest z tego powodu przesadnie szczęśliwy. Im mniej sieciówek w mieście i im samo miasto mniejsze, tym tym to prawdopodobieństwo wzrasta. Jednak nie trzeba dużego wysiłku, by nasz sieciówkowy płaszcz, wypuszczony na rynek w tysiącach egzemplarzy, był jeden, jedyny, unikalny. Wystarczy dobrać ciekawy szalik, czapkę, rękawiczki, ale można pójść nieco dalej z ingerencją w konstrukcję. Bardzo często, gdy kupujemy coś w lumpeksach od razu myślimy, co by tu odpruć, odciąć, przyszyć. Często zmusza nas do tego kondycja ubrania, ale częściej własna pomysłowość. Dlaczego by w ten sam sposób nie podchodzić do ubrań z sieciówek? Wystarczy przejrzeć kilka zdjęć z pokazów, kilka szafiarskich blogów, czy tych specjalizujących się w DIY, by jakiś ciekawy pomysł wpadł nam do głowy. I spokojnie, nie trzeba do tego jakichś szczególnych umiejętności krawieckich, choć gdy takie ulepszanie nam się spodoba, możemy odkryć w sobie talent projektancki.
piątek, 26 listopada 2010

Im mniej wskazuje termometr za oknem, tym chętniej spoglądamy w stronę czapek i beretów. By odświeżyć garderobę na nowy sezon łatwiej nam wydać pieniądze na nową czapkę czy szal niż na płaszcz. Zresztą, jeśli mamy troszkę manualnych talentów, same możemy sobie udziergać na głowę coś interesującego. Dlatego dziś, na poprawę humoru, przedstawiam Wam wybrane przeze mnie najciekawsze nakrycia głowy z kolekcji na ten sezon. Zaczęłam od bardzo fantazyjnego i pięknego nakrycia-okrycia od J. P. Gaultiera. W naszych szafach raczej się nie przyjmie, ale miło na coś tak kolorowego popatrzeć.
czwartek, 25 listopada 2010
Nadeszła wiekopomna chwila... ogłoszenia wyników konkursu na poprawiającą nastrój jesienną stylizację. Nie ukrywam, że mnie humor poprawiał się wraz z każdym kolejnym zgłoszeniem. Jestem pod wrażeniem Waszych pomysłów, odwagi w podejściu do kolorów i wzorów. Werdykt jest jak najbardziej subiektywny, ale mam nadzieję, że i moim czytelniczkom zwycięskie stylizacje poprawią humor...


środa, 24 listopada 2010

Kto powiedział, że jesienią i zimą musimy upodabniać się do aury za oknem i chodzić całe szaro-bure? Na pewno nie projektanci. Oprócz "wielbłądziego beżu", czy nieśmiertelnych szarości, zasugerowali nam na najbliższe tygodnie kilka optymistycznych barw, jak chociażby żółty. Mój ulubiony odcień to musztardowy, ale w tym poście zebrałam dla Was różne odcienie żółtego - nie tylko dlatego, że czasem sama mam problem z zakwalifikowaniem odcienia do nazwy. Jest z czego wybierać - komu nie w smak musztarda, może zdecydować się w odcień kanarkowy, cytrynowy, czy pomieszany ze złotem. Jaki by nie był, żółty zawsze będzie się nam kojarzył ze słońcem, którego na niebie mamy ostatnio jak na lekarstwo... To kolor, którego trudno nie zauważyć, stąd zakreślacze i przypominające nam o rożnych sprawach karteczki mają wściekle żółty kolor. Ubiorem też możemy zakreślić ten obszar naszego ciała, który chcemy uwypuklić. Równie dobrze możemy zdecydować się na żółtą spódniczkę spodnie, czy koszulę, jak i w 100% otulić się tym kolorem. Wtedy jednak możemy narazić się na komentarz, że nam się Wielkanoc z Bożym Narodzeniem pomyliła, skoro paradujemy po ulicach jako kurczak. Pierwszy raz pomyślałam sobie o tym kurczaku, gdy zobaczyłam panią stylistkę Dorotę Williams w żółtej sukience Lanvin dla H&M na widowni jednego z odcinka "Tańca z Gwiazdami" wciśniętą między ludzi ubranych zupełnie nie wieczorowo. Wyglądała jak kurczak - i tyle. Dlatego polecam łączyć żółte ubrania z innymi, bardziej stonowanymi kolorami - szarym, czarnym, brązowym. Ciekawie wygląda też duet - musztarda&ketchup, czyli przybrudzony żółty z pomidorową czerwienią. Sceptycznie nastawionym do tego koloru polecam zacząć od akcesoriów - szalika, paska, czy butów.
wtorek, 23 listopada 2010
Gdybym miała wybrać swoją ulubioną edycję Vogue'a tylko na podstawie okładek, to zdecydowanie byłaby to edycja niemiecka. Właśnie tak powinny wyglądać okładki modowych magazynów - nawet, gdy pojawiają się na nich gwiazdy, nie modelki, są to okładki, w których moda/styl/trend jest ważniejszy od popularności i urody gwiazdy. Podobają mi się wszystkie, choć zdecydowanie najmniej te autorstwa... Karla Lagerfelda. I nie chodzi o to, że zdjęcia są złe - po prostu okładka z Claudią Schiffer jest już którąś okładką z nagą kobietą w ciąży, a ta z Diane Kruger jak dla mnie jest zbyt inna od pozostałych. Co ciekawe, na większości zdjęć modelki maja mniej lub bardziej rozchylone usta. Nie wiem, czy to jakiś podtekst seksualny czy współczesny standard w fotografii modowej, ale dzięki temu Anja Rubik na swojej oładce wypadła całkiem nieźle. Moje ulubione okładki to styczniowa, marcowa, lipcowa i sierpniowa ( ta okładka Elle wydaje się do niej nawiązywać). Okładka grudniowa daje nadzieję, że w przyszłym roku bedzie nie gorzej...

Styczeń - Toni Garrn Fotograf: Camilla Akrans
poniedziałek, 22 listopada 2010

Na początek kolejnej części makijaży lansowanych na jesienno-zimowych wybiegach, jeden z bardziej hipnotyzujących, czyli Kleopatra XXI wieku według domu mody Lanvin. Mocno obrysowane cieniem oko kontrastuje z cielistym błyszczykiem. By efekt oka był jeszcze bardziej spektakularny, pod linią narysowaną pod dolną linia rzęs położono rozświetlacz. Nie jest to propozycja na co dzień, ale wkrótce Andrzejki, potem Sylwester... I bez peruki, ten makijaż zrobi wrażenie.
 
1 , 2 , 3
Tagi

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Napisz do Kary

Google

Reklama:

FPFWP