wtorek, 09 lutego 2010
Za każdym razem, gdy przygotowuję dla Was szkic trendów na kolejny sezon, staram się na początku nakreślić portret kobiety, którą mamy się stać według projektantów, ale tym razem jest to niezwykle trudne, bowiem wizerunek, który wyłania się po obejrzeniu większości pokazów jest pełen sprzeczności. Z jednej strony, w wielu kolekcjach pojawiły się stylizacje na grzeczną uczennice, pensjonarkę, z drugiej trend „bieliźniany” jest jednym z dominujących na wybiegach. Jego najciekawsze wcielenie to połączenie z trendem militarnym. Myślę jednak, że zamiast traktować "bieliźniany" trend dosłownie, powinnyśmy zainwestować w dobrą jakościowo bieliznę i nosić ja zgodnie z zamysłem twórców: „under-wear”, a pokazywanie majtek i staników na ulicy pozostawić celebrytkom.
Wyobraźcie sobie taką sytuację: wy w łóżku, z paczką "Śmiej żelków" i kubkiem kakao pod ręką, włos niedbale rozwiany na wszystkie strony, makijażu brak, a tuż obok, po dywanie w waszym pokoju przechadzają się modelki prezentujące najnowszą kolekcję waszego ulubionego domu mody. Możliwe? Dziś jeszcze nie, ale za kilka lat…
sobota, 06 lutego 2010
![]()
Lady Gaga dla wielu to kobieta z innej planety. Na tegorocznej gali rozdania nagród Grammy pojawiła się w sukni, którą specjalnie dla niej zaprojektował Giorgio Armani. Sukienka ta jest wariacją na temat tej kreacji z ostatniej kolekcji Armani Prive haute couture. Pokryta kryształkami Svarowskiego w zamierzeniu projektanta miała być metaforą układu słonecznego - chyba w takim razie jasne jest, dlaczego Lady Gaga miała aż tak żółte włosy. Wielu skrytykowało Gagę od stóp do głów, inni byli zachwyceni - czyli jak zwykle. Dla mnie ona sama bądź jej styliści są niesamowicie konsekwentni w kreowaniu jej stylu. Podobały mi się kosmiczne buty bez obcasów (podobne w swojej ostatniej kolekcji dla Niny Ricci pokazał Olivier Theyskens), industrialna sukienka, na która nie chciałabym się nadziać, cieniowane miękkie fale na włosach i make - up (ok., z wyjątkiem zbyt mocno podkreślonych brwi). Styl Gagi jeśli się lubi, to w zupełnie inny sposób niż chociażby styl Alexy Chung - innymi słowy, nie chcę się go naśladować. Podczas ostatniej wizyty w Parsons (szkoła dla projektantów w Nowym Jorku) projektantka Donna Karan podzieliła się ze słuchaczami swoimi przemyśleniami na temat przemysłu modowego. Projektantce nie podoba się chociażby to, że ubrania na jesień i zimę dostarczane są do sklepów już w czerwcu i lipcu, zamiast najwcześniej w sierpniu. W takiej sytuacji we wrześniu gdy pogoda pozwala na noszenie jesiennych ubrań, są one przecenione. Ten system przyzwyczaił konsumentki do kupowania wyłącznie na wyprzedaży. „Nie kupię tego płaszcza teraz za pełną cenę, bo za parę tygodni będzie o wiele tańszy na wyprzedaży” Przemysł modowy aktualnie opiera się wyłącznie na "biznesie wyprzedażowym".
piątek, 05 lutego 2010
"Almost a lady", czyli gdyby Jackie Kennedy była nastolatką, pokochałaby kolekcję Miu Miu na wiosnę 2000. Ośmielę się stwierdzić, że gdyby serial "Plotkara" był kręcony w roku 2000 Blair i Serena wyglądałyby tak jak modelki na tych zdjęciach. Od razu zwracam Waszą uwagę na udział w tym pokazie Karoliny Malinowskiej (na zdjęciu powyżej pośrodku). Zaprezentowane plisowane spódnice - w kolorze kawy z mlekiem czy różowa w zestawieniu z czarna koszulę - są modne także i dziś. Rzemiosło polskiej plotki osiągnęło już chyba swój szczyt, skoro kilka dni przed galą Telekamer Doda sprawiła, że obserwatorzy rodzimego czerwonego dywanu zastanawiali się, czy "Królowa" pojawi się w najsłynniejszych butach sezonu, czyli tych od Alexandra McQueena. No i nieudolnie próbująca się wykreować na polską Lady Gagę wokalistka pojawiła się w wypożyczonych pantoflach słynnego projektanta, ale nie były to te najsłynniejsze czyli Armadillo. Może i dobrze, bo trudno byłoby jej w tych butach nie upaść, ale to już nie było to. Tomasz Jacyków na swoim blogu ubolewa nad niefotogenicznym dywanem w hotelu, gdzie odbywała się gala. Fakt, nie jest on najszczęśliwszy, ale moim zdaniem to bardziej kreacja Dody nie eksponuje należycie (swoją drogą za dużych) butów.
wtorek, 02 lutego 2010
![]() Na blogu Fashion my passion możecie obejrzeć zestawienie lutowych okładek Vogue, a ja już zdążyłam zachwycić się dwoma na marzec (swoją droga, coraz szybciej ukazują się te magazyny). Pierwsza to okładka brytyjskiego wydania, a na niej ta, której pojawienie się na okładce "biblii mody" było tylko kwestią czasu, czyli Alexa Chung. Nie zachwycam się tą okładką tylko dlatego, że jest na niej Alexa, ale też z takiego powodu, że nie została przekombinowana, a Alexy nie wciśnięto na siłę w jakiś styl. Widzimy po prostu Alexę w kolejnym wcieleniu wpisującym się w styl, którym kupiła wiele z nas. Nie ma tu także eksperymentów z fryzurą i makijażem. A że przemycone są po cichu chodaki, to już inna sprawa, choć Alexę widziano w nich już na pokazie Haute Couture Chanel. No i jeszcze ten tytuł "Fashion's favourite girl" Myślę, że aktualnie moda ma dwie ulubienice, których stylu nie da się pogodzić - Alexę Chung i Lady Gagę. I to w modzie jest piękne...
|
Archiwum
Ostatnie notki
Zakładki:
AAAZobacz:
Moda - blogi
Moda - Szafy
Moda - warto zajrzeć
Warto zajrzeć
|