Blog > Komentarze do wpisu

Suit like JAGGER

Na dzień przed premierą limitowanej kolekcji Versace dla H&M postanowiłam rozgrzać te z Was, które właśnie rozbijają obóz pod lokalnymi oddziałami popularnej sieciówki. Pamiętajcie o ciepłej bieliźnie, termoforach i termosach z herbatą. A jutro bądźcie dzielne i niczym Justyna Kowalczyk odpierajcie ataki kościstych łokci konkurencji.



Kto lepiej wygląda w różowym garniturze? Znudzony życiem chłoptaś czy pozytywnie nakręcony Mick Jagger?

Kolekcję Versace dla H&M wszyscy znamy  już od jakiegoś czasu na pamięć, a ostatnio przez czerwone dywany przetoczyła się fala kulminacyjna celebrytek, którym dane było coś z niej skubnąć  - choć nie mam złudzeń, by cokolwiek za to zapłaciły. Pewnie, że gdyby w moje aktualne życie wpisany był czerwony dywan, zastanowiłabym się nad którąś z sukienek, bo nie jest to znowu kolekcja beznadziejna. Po prostu mało praktyczna i nie dająca się nam za bardo wykazać w roli stylistek. Zbliża się jednak okres andrzejkowo-mikołajkowo-śledzikowo-sylwestrowo-karnawałowy i niejedna z Was zapewne w kreacji Versace dla H&M zabłyśnie i zrobi wrażenie (i akurat w tym zdaniu nie ma ani krzty ironii). Tylko pytanie brzmi, co potem? Bo kupić kieckę za 400 złotych albo więcej na jeden raz to się średnio opłaca. Oczywiście, można metkę Versace for H&M opchnąć na Allegro albo wymienić się na dziesięć zwykłych sieciówkowych sukienek.

Brakuje mi w tej kolekcji elementów bardziej uniwersalnych, które sprawdzą się nie tylko w blasku lampek choinkowych czy noworocznych fajerwerków, ale i na co dzień - w pracy, na zakupach, na spacerze. Rozumiem jednak, że Donatella sięgnęła do tradycji, a największy sukces Versace osiągnęło właśnie na zręcznym operowaniu przepychem, kiczem i efektem "bling". Nie wiem, czy kolekcja sprzeda się tak, jakby H&M sobie tego życzyło. W Polsce za tyle samo pieniędzy możemy już rozejrzeć się za czymś u rodzimych projektantów (nie mówię o Zieniu czy La Manii, ale jest wielu młodych, zdolnych - wystarczy trochę poszukać, choćby tu), a ci zagwarantują nam oprócz ciekawego projektu także wysoką jakość, podczas gdy sieciówka niekoniecznie.

H&M tuż przed premierą kolekcji Versace, już myśli o kolejnym hicie i podsuwa nam nazwisko - Tom Ford. Ja oczywiście wierzę, że H&M bardzo by chciało, ale orientując się nieco w specyfice samego Forda trudno mi w takie cuda wianki uwierzyć. Z kolei Versace ogłosiło, że w styczniu pokaże swoją pierwszą kolekcję couture - i tu czekam z niecierpliwością.


And I promise I'll be back again, if you work your miracles on me...

środa, 16 listopada 2011, cari24
Tagi: versace
Sylwestrowa kreacja Ewy farnej, w stylu "Przystanku Alaska", czy poszukiwania idealnej spódniczki... Zapraszam na mój nowy blog: Fashion Breakfast

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/11/16 14:08:06
Nie sądzę by H&M miał tak źle na tym wypaść jak było z Lanvin gdzie pierwszy raz można było spotkać limitowaną kolekcję na zimowych wyprzedażach. Nigdy wczesniej tak nie było. Tutaj jest to tak jasne "versace" w każdym gliterowo-pełnowzorkowym-kolorowym calu, że sama do trzech rzeczy wzdycham więdząc, że nie będę po sklepem kwitnąc by cokolwiek z nich próbować zdobywać. Obejdę się oglądaniem na fotkach ;)
-
Gość: kaamila, *.realestate.net.pl
2011/11/16 16:20:54
Jagger jest jedynym facetem który dobrze wygląda w różowym garniturze:)
co do kolekcji cenowo zupełnie poza moim zasięgiem niestety

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Napisz do Kary

Google

Reklama:

FPFWP