Blog > Komentarze do wpisu

Popłuczyny po VERSACE?


Klękajcie narody! Versace!!! Taki komentarz mógł wyjść z ust każdej fashionistki/każdego fashionisty w pierwszy dzień lata, gdy szwedzka sieciówka - H&M - obwieściła światu, że kolejną współpracującą z nią marką będzie słynny, ba - legendarny dom mody. Ja w szoku byłam długo. Około Teleexpressu (nie wiem czy serwisy telewizyjne podłapały) kopiowany wszem i wobec zlepek metek Versace i H&M zaczął mnie irytować... Mniej więcej w tym samym czasie, zaczęłam się zastanawiać, czy to naprawdę takie wielkie "wow"?

Photobucket


Każdorazowe naginanie ku kobiecie o przeciętnym stanie konta wieszaków marek luksusowych to wielkie wydarzenie, a dla wielu z nas jedyna możliwość otarcia się o modę przez duże "M". Siła rażenia marki Versace jest o wiele silniejsza niż chociażby w przypadku Lanvin, bo by wiedzieć, co to Lanvin, trzeba choć w minimalnym stopniu interesować się modą. By wiedzieć, że Versace to wielki dom mody nie trzeba o modzie wiedzieć nic. Są takie domy mody, jak Chanel, Dolce&Gabbana, Dior czy Versace, które się z modą kojarzą automatycznie, choćby to było Versace pisane przez "cz" i made in China (też przez "cz") Dlatego jestem pewna, że niezależnie, jaka to będzie kolekcja, szał na nią będzie ogromny, w sklepach H&M rozgrywać się będą sceny dantejskie, a TVN24 będzie na posterunku. Sama sieciówka przy wsparciu modowych portali tą temperaturę będzie do listopada skutecznie podgrzewać, a w odpowiednim momencie do boju ruszą polskie i zagraniczne szafiarki oraz celebrytki, które podobnie jak w sukienkach Lanvin, w kreacjach Versace dla H&M będą wszędzie i w każdej pozie (by nie napisać - pozycji). Wszystko po to, by wmówić nam, że w projektach Versace z powodzeniem brylować będziemy na bankietach, jak i w drodze do osiedlowego sklepiku. Ciągle mam w pamięci  zachwyty nad poprutymi projektami Elbaza. Cenię sobie kolekcje Lanvin, ale to, co dom mody zaprojektował odbiorcom sieciówkowym, to dla mnie była delikatna pomyłka. Sukienki były całkiem urocze, ale tak charakterystyczne i zapamiętywalne, że właściwie nadające się na jedno wyjście. I choć tanie nie były, wiszą dziś w szafach zapomniane, a chemiczny skład tkanin odbija się poczciwym molom czkawką. Oczywiście, jeśli ktoś kupuje ubranie, by krzyczeć jego "luksusową" metką, to te projekty idealnie się do tego nadawały.

Photobucket


Dla mnie istotą  projektanckich kolekcji, jak i wszelkich innych kolekcji dostępnych w sieciówkach jest ich uniwersalność. Z punktu widzenia mojego portfela nie ma sensu wydawać większej kwoty na sukienkę, którą włożę tylko raz chyba, że chodzi o ślub. Nie mam statusu celebryty, nie stać mnie na takie szaleństwa. Tym (i tylko tym), co łączy mnie z księżną Katarzyną jest fakt, ze lubię moje ubrania i dodatki wyprowadzać na ulice więcej niż raz. Patrząc na kolekcje Versace myślę, że na tą uniwersalność jest  szansa. W ostatnich kolekcjach Donatelli bez problemu można znaleźć sukienki klasycznie proste,  a jednocześnie robiące wrażenie, więc nie spisuję jej kolekcji dla sieciówki na  straty. Pytanie brzmi, czy to, co zastaniemy w sklepie to będzie Versace czy raczej popłuczyny po cieniu legendy Gianniego. Co innego umysł i wyobraźnia projektanta, a co innego budżet sieciówkowego molocha i to w czasach kryzysu. Obawiam się zarówno o jakość tkanin, jak i o robociznę, bo na marketingu i reklamie H&M nigdy nie oszczędza. Ktoś powie, że Versace w "haemowskich" cenach (plus lans) w jakość się nie patrzy, ale ja jednak bym spojrzała...

"Versace to marka do głębi przesiąknięta luksusem. Założona w 1978 roku przez Gianniego Versace, którego śmiałe projekty zrewolucjonizowały modę, nadając świetnie skrojonym, klasycznym modelom nutę prowokacji. Od roku 1997 pracę Gianniego Versace kontynuuje Donatella Versace, która przekształciła markę w światowy dom mody, będący synonimem luksusu w nowoczesnym rozumieniu. " - Tak podaje serwis prasowy H&M, jednak siła rażenia Versace dziś wciąż wynika z jej dorobku za czasów Gianniego. Donatella tworzy owszem dobre kolekcje, ale to już nie to samo.  Na okładkach modowych magazynów bryluje Gucci  i Prada. Dodatki - buty i torebki  Versace nie wywołują u fashionistek takiej gorączki, jak te z kolekcje Prady, Marca Jacobsa czy Celine. Nie jest to marka trendotwórcza jak Alexander Wang, Proenza Schouler czy Balmain. Gdybym złowiła złotą rybkę, która dałaby mi możliwość wyboru trzech marek luksusowych, z których ona da mi jedną rzecz, nie byłoby w tej trójce Versace. Mam przeczucie graniczące z pewnością, że podobnie myśli większość z Was. 

Photobucket

Jestem ciekawa kolekcji, ale nie szaleję. Nie będzie dramatu, jeśli nic z niej nie znajdzie się w mojej szafie. Może dlatego, że  metka Versace już od jakiegoś czasu w niej jest i choć są to tylko jeansy wygrzebane gdzieś za kilkanaście złotych, jestem w pełni usatysfakcjonowana i Versace'm nasycona. Nie mam oczywiście stuprocentowej pewności, że to oryginał, ale jeśli podróbka, to bardzo dobra. Tak więc nie idiocieję na myśl o 17 listopada, kiedy to kolekcja Versace dla H&M objawi się w około 300 sklepach. I Wam tego samego życzę:-)

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Źródło zdjęć: informacja prasowa H&M, style.com (zdjęcia z pokazu jesiennej kolekcji Versace)

czwartek, 14 lipca 2011, cari24
Tagi: versace H&M
Sylwestrowa kreacja Ewy farnej, w stylu "Przystanku Alaska", czy poszukiwania idealnej spódniczki... Zapraszam na mój nowy blog: Fashion Breakfast

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/07/14 17:29:59
Ja nie czekam na tą kolekcję ani nie spędza mi snu z powiek ;) I tak pewnie będzie poza moim zasięgiem finansowym. Musiałaby się pojawić jakaś prosta klasyczna mała czarna z dobrego materiału, żebym w ogóle zaczęła się zastanawiać, czy ją kupić. Co do kolekcji Lanvin dla H&M w pełni się zgadzam - lans, drożyzna i rzeczy na jeden raz.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Napisz do Kary

Google

Reklama:

FPFWP